Polish-English (Google Translate)Polnische-Deutsch (Google Translate)Polonais-Français (Google Translate)Польсько-Yкраїнського (Google Translate)Польска-беларускай (Google Translate)Lenkijos-Lietuvos (Google Translate)Poľsko-Slovenská (Google Translate)Lengyel-Magyar (Google Translate)

Z gończym przez wieki

CZYTELNIA » Historia gończego polskiego » Z gończym przez wieki

Z gończym przez wieki.

 

Gończy polski to rasa na trwałe wpisana w nasze łowiska. Z roku na rok powiększa się ich ilość  w naszych lasach w trakcie polowań zbiorowych. Swoją pasję potwierdzają również na konkursach krajowych jak i zagranicznych, zdobywając  wysokie lokaty. Ten bardzo dobry pies myśliwski był kształtowany przez naszych przodków przez długie wieki, stając się dla nich wsparciem i nieocenionym towarzyszem w czasie łowów. Historia psów gończych na ziemiach polskich wydaje się sięgać aż do średniowiecza. Z pewnością nie można wówczas mówić jeszcze o gończym polskim, ale ówczesne psy polujące w naszych puszczach przekazały swoje cenne geny kolejnym pokoleniom.                                                        

W średniowieczu polowanie z psami było koniecznością nie tylko ze względu na rozległe lasy ale również ze względu stosowaną broń. Polowano sulicami (włócznie, dzidy), łukami, lekkimi kuszami.  W Polsce strzelby myśliwskie weszły szeroko do użycia wieku XVII i XVIII. Tym bardziej ważną rolę w czasie polowań pełniły gończe. Psy te miały  za zadanie wypchnąć na myśliwych zwierzynę lub ją osaczyć, głosząc ją. Z pewnością musiały być doskonałe użytkowo. Trudno sobie wyobrazić, by udzielny książę, król do którego należał  monopol  łowiecki i podlegała mu cała służba łowiecka, nie miał odpowiednio dobranych psów. Początkowo polowania były zastrzeżone dla panującego księcia lub króla. Z czasem tej przywilej otwierał się na inne grupy (rycerstwo, duchowieństwo, mieszczan, chłopów) ale zawsze był mocno obostrzony licznymi zakazami. Średniowieczne zapiski kronikarskie choć skąpe, lakoniczne, to jednak wyraźnie mówią o używaniu do polowania psów myśliwskich, gończych. Średniowieczny węgierski kronikarz tak opisał decyzję papieża z końca X w. o nieprzyznaniu korony dla księcia polskiego Mieszka: „Polacy wyżej sobie cenią bory niż winnice, zwierzę leśne niż owcę i woły domowe, zaś psy przekładają nad ludzi”. To była prawda. Korona przypadła księciu węgierskiemu Stefanowi.

Warto przytoczyć dialog księcia ruskiego i Bolesława Chrobrego  zapisanego przez Galla Anonima: „… niechaj wie Bolesław, że jako wieprz w kałuży  otoczony jest przez moje psy i łowców”.  Dalej podaje ripostę samego  księcia polskiego Bolesława: „Dobrze, owszem, nazwałeś mnie wieprzem w kałuży, ponieważ we krwi  łowców i psów twoich, to jest książąt i rycerzy, ubroczę kopyta koni moich, a ziemię twą i miasta spustoszę jak dzik pojedynek”. Ta krewka wymiana zdań miała mieć miejsce w czasie wojennej wyprawy kijowskiej w roku 1018, zaledwie pół wieku od chrztu Polski. Nie jest to wprost opis polowania. Chcąc nadać dramaturgii tej scenie kronikarz wykorzystał obraz z polowania znany zarówno jemu samemu jak i też jego współczesnym. Przekaz musiał być jasny. Możemy wnioskować, że łowy z psami na dzika były czymś oczywistym dla ludzi tamtej epoki. Bolesław Śmiały (druga poł. XI w.) jak podaje ten sam kronikarz, wyzywał Czechów od wilków, siebie mianując myśliwym, a swoje rycerstwo porównuje do psów gończych rozpuszczonych za śladem: „Przedtem, wychodząc z lasu jak wilki zgłodniałe, zwykliście byli porwawszy zdobycz bezkarnie, w nieobecności pasterza znikać w kryjówkach leśnych, teraz jednak, gdy nadszedł myśliwy z oszczepami i z psami rozpuszczonymi za śladem, będziecie mogli [już tylko] nie ucieczką lub podstępem, lecz męstwem ujść rozpiętych sieci!”.

Młodego Bolesława Krzywoustego (XI/XII w.) tak wspomina: „Pewnego razu Marsowe dziecię, siedząc w lesie przy śniadaniu, ujrzało ogromnego dzika, przechodzącego i chowającego się w gęstwinę leśną; natychmiast zerwał się od stołu, pochwycił oszczep i popędził za nim, atakując go zuchwale sam jeden, nawet bez psa”. Dziejopisarz zachwala odwagę młodego księcia.  Pokazuje, że polowanie na dzika bez psa jest  sytuacją  nadzwyczajną.

Kroniki z  czasów Władysława Łokietka (XIII/XIV w.) mówią o funkcji „psiarków”,  którzy  byli odpowiedzialni za podkładanie psów na polowaniu. Znamy jeszcze „iskarzy”, „śledników”- nazwy te były zastrzeżone dla przewodników i ich psów tropiących. Pewne jest, że te  zajęcia nie pojawiły się nagle. Z pewnością  już za Łokietka miało swoją długą historię. Ludność gdzie odbywały się polowania była obciążona różnorakimi powinnościami-m.in. dostarczenie pożywienia psom, zapewnienie miejsc noclegowych dla psów. W razie zagubienia się psów w puszczy  ludność tubylcza była zobowiązana do ich odszukania. Podobne służebności były znane w czasach późniejszych. Pozostałością są nazwy miejscowości: Psary, Psarnia, Psarskie, Psarki.                                                     

Powyższe opisy dowodzą, że wykorzystanie psów gończych do polowań było w początkach państwa Polskiego rzeczą oczywistą. Czy były to rodzime odmiany psów gończych? Czy też były to psy sprowadzone z ościennych, czy dalszych państw? Trudno to jednoznacznie rozstrzygnąć. Nie będzie wielkim błędem stwierdzenie, że za czasów pierwszych Piastów polowano rodzimymi odmianami psów gończych (mogły one nie przypominać eksterierowo dzisiejszych gończych) które z czasem krzyżowano z psami gończymi z innych krajów europejskich.

Wydaje się, że duży wpływ na rodzime gończe miały psy Św. Huberta sprowadzane z Europy Zachodniej (być może już w pierwszej poł. XIV w.). W Polsce prawdopodobnie były hodowane w polskich siedzibach rycerzy zakonnych: joannitów, templariuszy i krzyżaków. Za dolewaniem krwi tych psów do rodzimych  odmian psów gończych może przemawiać fakt istnienia w naszej rasie trzech kolorów, które do dziś też występują u bloodhoundów, które są potomkami  psów Św. Huberta. Słabą stroną tego poglądu jest fakt, że u bloodhoundów odmiany jego umaszczenia są modyfikacją czerwonego (czarny podpalany,  wątrobiany podpalany i czerwony). W naszej rasie obecność trzech kolorów jest cechą zdecydowanie określoną. Z pewnością pod koniec średniowiecza dochodziło do krzyżowania obu rodzajów tych gończych, co wpłynęło na eksterier naszych rodzimych odmian psów do gonu.

 

  Młody bloodhound czarny podpalany

(źródło: http://houndpuppies.blogspot.com/2012/10/bloodhound-puppy-pictures.html)

 

 

           

    Młody bloodhound wątrobiany podpalany (czekoladowy podpalany)

(https://www.facebook.com/SandMountainBloodhounds)

 

    

Młody bloodhound czerwony (rudy)

                            (http://hound-puppies.blogspot.com/2012/10/bloodhound-puppy-pictures.html)

 

 

Pierwsze polskie średniowieczne przedstawienia psów myśliwskich, choć mało precyzyjne, wydają się pokazywać  już psy z cechami gończych (wydłużone ucho, mocna sylwetka, proporcje). Psy myśliwskie widzimy na nagrobku króla Władysława Jagiełły. Być może psy z nagrobka króla ukazywały gończe, którymi polowano na przełomie XIV i XV wieku. To wielce prawdopodobne. Może miały przypominać o myśliwskiej pasji króla. Na nagrobku mogły symbolizować wierność, ale również siły demoniczne, co wysoce prawdopodobne ponieważ zdają się skradać ku sokołom symbolizującym dusze ludzkie. Podobne sceny z gończymi są znane z Europy Zachodniej.

        

                                                                      Herb Korczak (XIII w.)                                  

 

Psy z królewskiego nagrobka:

 

Wirtualne ujęcie nagrobka króla Władysława Jagiełły: http://katedra.nazwa.pl/pl/kategoria/3/nagrobek-jagielly/

 

Schyłek średniowiecza, a zwłaszcza renesans, to dla Polski czas prosperity-rozwój gospodarczy, polityczny, kulturalny. W XVI wieku polska szlachta bogaciła się na sprzedaży zboża, drewna, futer, wosku do Europy Zachodniej. Dzięki królowi Kazimierzowi  Jagiellończykowi mieliśmy dostęp do Bałtyku, co ułatwiało handel przez Gdańsk z Europą. Powiększano gospodarstwa, zasiewano nieużytki, karczowano lasy. Z czasem zwiększało się gospodarcze znaczenie zwierząt hodowlanych.

Dobrobyt szlachty sprzyjał  rozwojowi kultury łowieckiej. Polowania stawały się nie tyle potrzebą gromadzenia żywności, zaprawą wojenną, ale w coraz większym stopniu  wydarzeniem towarzyskim, rozrywką. Były to niejednokrotnie wielkie wydarzenia. Łowiectwo wpisywało się w kulturę szlachecką, było jednym z jej przejawów wytwarzając charakterystyczne reguły, bogatą gwarę myśliwską. W polowaniach królewskich, książęcych brała niezliczona ilość taborów, służby, sokolników, sfor psów gończych. W niepołomickich księgach rozchodów zapisano (koniec XVI wieku): „w piątek rano Królowa przybyła do Niepołomic z Bochni i poleciła Litwinowi Kuszmie zatrzymać przy dworku łowieckim dużo psów łowczych, z wyjątkiem sześciu silnych chartów królewskich …”. Bogactwo szlachty umożliwiało  utrzymywanie dużych psiarni oraz całej służby łowieckiej. Polowano konno z psami (par force). Polowanie takie przypominało ciąg potyczek - zwierz był raz po raz dochodzony przez psy gończe i myśliwych, by w końcu zostać sforsowaną przez pogoń. W czasie takich polowań nierzadko używano kilkadziesiąt psów. Ich granie w kniei musiało robić wrażenie.               

W XVI stuleciu zaczęto importować psy gończe z innych krajów: Francji, Włoch, Anglii. Z terenów Śląska sprowadzono gończe mediolańskie (ulubione psy Stefana Batorego) i  toskańskie. Z pewnością krzyżowano te psy z miejscowymi odmianami psów gończych. Prawdopodobnie dzisiejsze kolory gończego polskiego (rudy, czekoladowy) białe znaczenia są reminiscencją również tamtych czasów. Rozwój hodowli psów gończych trwał aż do rozbiorów. Na terenach I Rzeczpospolitej trudno mówić o ustalonej jednej rasie gończych. Należy raczej mówić o psach w gończym typie, zbliżonych do siebie pod względem wielkości , budowy ciała, długości i koloru włosa. Nie funkcjonowało wówczas pojęcie rasy  w dzisiejszym rozumieniu jako precyzyjny opis rasy.

Wyznacznikiem rasy była w znacznym stopniu jego użytkowość. Nie polowano psami przypadkowymi. Zabiegano o to, żeby w złai były psy o dużej pasji. Selekcja gończych była ostra. Jednym z kryterium przydatności do pracy w  łowisku była wytrwałość w gonie za uchodzącą zwierzyną. Tylko te psy, które  potrafiły  przez wiele godzin gonić umykającą zwierzynę głosząc ją lub wypychając na myśliwych były uznawane za przydatne w kniei. Pies powinien był „sforsować” zwierzynę, czyli gonić do jej wyczerpania. W dawnej Polsce dbano nawet o taki dobór psów, by ich granie (głoszenie) dawało dźwięczne akordy, ciesząc uszy polujących. Takie gończe były ozdobą szlacheckich polowań. Z tych psów wywodzą się polskie typy psów gończych, które  z pewnością są spokrewnione z innymi gończymi Europy Środkowej.  Jeszcze dziś widać wiele podobieństw do gończych łuku Karpat. Podobne typy gończych spotykane były na  Litwie, Kurlandii (zachodnia część Łotwy). Trzeba pamiętać, że obszar państwa polskiego  w XVII wieku  obejmował ziemie od Morza Bałtyckiego po Rosję i Morze Czarne. Związki z ościenną szlachtą, szlaki handlowe z pewnością sprzyjały dolewaniu świeżej krwi do naszych gończych. Nie tylko z Zachodu, ale również z Południa (Turcja) i Wschodu Europy (Tatarzy, Rosja). Gończe na naszych ziemiach połączyły cechy gończych zachodnich i wschodnich. Każdy region wykształcił swój typ gończego (nieco inne typy występowały w Koronie, inne na Litwie). Rodzime odmiany  z pewnością kształtowały też obce gończe z naszej części Europy, co można powiązać z silną ekspansją kultury  polskiej na ościenne państwa. W XVI-tym i częściowo w XVII-tym wieku funkcjonowała moda na „polskość”-naśladowano styl bycia, ubiór (na dworze moskiewskim język polski był językiem dyplomacji ).               

Pierwsze pełniejsze próby opisów naszych gończych przypadają na początek XVII w. W roku 1608 hrabia  Jan Ostroróg napisał traktat naukowy: „O psiech gończych i myślistwie z nimi”. Dziesięć lat później wydaje go w pełnej formie pod tytułem „Myślistwo z ogary”. Był to pierwszy polski podręcznik kynologiczny. Opis ogara wg. Ostroroga: „Siła psia znaczy się grzbietem, który ma być kształtny, kościsty, pieczeniasty i długi. Pod takim grzbietem noga żyłowata (…). Stopa ma być podługowata (…). Nos ma być wielki, nozdrza przestronna, wilgotna (…)”.Taki opis rodzimych psów gończych jest mało precyzyjny, ale w późniejszych charakterystykach możemy dostrzec już naszego współczesnego gończego polskiego.        Stanisław Ładowski w książce „Historya naturalna kraju polskiego” (wydanej w 1804 r.) tak opisuje ogara: „…są miernej wielkości, czerwone, albo czarne z głową i nogami żółtawemi (...)".

W wieku XIX zaczęto odróżniać (choć jeszcze nie zawsze) ogara od gończego. Do tej pory pod pojęciem ogara rozumiano wszystkie psy gończe. Wiktor Kozłowski (1822) rozróżnia ogary i gończe: "Ogar - Canis sagax - gatunek psów większych gończych na grubego zwierza używanych. Gończy pies - Canis venaticus - używany do myślistwa, który zwierza na strzał lub do sieci napędza".

Ignacy Bobiatyński (1823) w „Nauce łowiectwa” podaje opis „dobrego gończego": „Powienien mieć (...) głowę miernej wielkości, nozdrza otwarte, uszy długie, wiszące, grzbiet mocny, raczej wygięty niźli zgarbiony, nogi proste, suche z twardemi stopkami włosistemi, fafle czyli wargi grube, wiszące, koloru pospolicie bywa brunatno-czerwonego czyli podżarowego, a bywa niekiedy czarnego z białym podbrzuszem lub podgardlem. U tylnych nóg trafiają się po dwie ostróżki czyli pazury wiszące”.

Jan Szytler (1839) podaje: „Ponieważ z pomiędzy wszystkich psów myśliwskich najtrudniejsze są do rozpoznania ogary i gończe, o tych więc gatunkach w szczególności teraz powiemy. Ogar - Canis sagax - bywa pospolicie długi na trzy stopy i kilka cali, wysoki na półtorej stopy [ok. 60- cm.-przyp. autora] przy tym ściągły, lekki i pieczeniasty . Głowa jego niezbyt gruba opatrzona jest długiemi i obwisłemi uszy, nos szeroki, przednia część głowy długa, czoło wysokie, wypukłe, oczy zaś na przód wydatne i zwierzchne, wargi ma zawiesiste, nogi wysokie, z przodu obrosły i wyciągnięty, ogon dość gruby i zakrzywiony do góry. Sierści jest krótkiej i gładkiej, koloru jasnobrązowego, uszy zaś, grzbiet są ciemniej­sze, ma białe znaki na głowie, piersiach, brzuchu i nogach. Gończy - Canis venaticus - niewiele różni się od ogara co do powierzchowności, jest o kilka calów niższy [ok.55 cm.-przyp.autora] i włosa czarnego i pięknie zbudowany, uszy ma długie i znaki podżare. Głos jego mocny ze szczególnym zacięciem, bardziej jest pojętny niż ogar”.               

Walerian Kurowski (1865): „Ogar (…) jest średniego wzrostu, koloru czarnego, żółto podpalanego, brunatnego lub żółtawego, ma głowę foremną lecz grubą, pysk obwisły, otwory w nozdrzach duże, długie obwisłe uszy, pierś szeroką i silną, niemniej i krzyż, ogon długi i obwisły, a nad oczami żółte cętki”.                                                                   

                 Alfred Wierusz-Kowalski (1848-1915)-fragment obrazu Awangarda myśliwska (r.1880)

                                                                 (źródło:http://www.agraart.pl)

 

Rosjanin N. Kiszenskij (1885) odróżniał trzy typy polskich gończych: ciężkiego, lekkiego i małego. Typ lekki opisuje w następujący sposób: „wzrost średni lub wysoki morda wydłużona, łeb wąski i wysoki; oczy wielkie, wypukłe; uszy średniej długości, trójkątne, osadzone nisko; klatka piersiowa nieco karasiowata; brzuch podciągnięty; zad krótki lecz szeroki; nogi suche, cienkie i wysokie; ogon krótki i lekko zagięty; sierść dość długa i ostra; maść wyłącznie czarna podpalana”. 

Rosyjski kynolog  Ł. Sabaniejew (1892) opisuje cztery typy gończych polskich - polskiego psa gończego ciężkiego, polskiego gończego rączego - lekkiego, polskiego zajęczego - maleńkiego gończaka oraz ogara polskiego. „Polski pies gończy rączy (lekki) - zbliżony do typu gończaka sentońskiego. Jest to pies gończy wysokiego lub średniego wzrostu, z wąską i wysoką czaszką, bardzo dużymi czarnymi pełnymi wyrazu oczami i nisko osadzonymi uszami w kształcie trójkąta. Tułów płaski. Zad krótki i szeroki. Odnóża suche. Ogon lekko do góry wygięty. Sierść twarda, dość długa. Na ogonie czasem małe pióro. Maść błyszcząco czarna z żywym czerwonym odcieniem. Podszycie ciemnoczerwone”. Sabaniejew w opisie gończych występujących na ziemiach polskich oparł się na opisach innych autorów, sam naszych gończych nie widział.     

Cały okres zaborów, a zwłaszcza druga połowa XIX w. nie sprzyjała utrzymywaniu psów myśliwskich (były wyjątki - Józef Szlezygier w książce „Myśliwy ze strzelbą”  z roku 1880 podaje, że niemal do czasów mu współczesnych  w majątku Wielopolskich w Pieskowej Skale „dotrwała psiarnia urządzona na 500 sfór gończych”). Po  Powstaniu Styczniowym (1863) nastąpiła konfiskata majątków szlachty, która przyłączyła się lub nawet  biernie popierała powstańców. Nałożono również wysokie podatki na psiarnie-po upadku powstania  zwiększono podatek od posiadania gończych (do 5 rubli rocznie od psa). Wiele psiarni zostało zlikwidowanych, a psy rozpuszczono. Gończe utrzymały się jedynie w spółkach łowieckich. Nie dziwi więc, że na przełomie XIX i XX wielu piszących o gończych uważa rodzime za prawie wymarłe. Niektórzy autorzy  piszą o naszych gończych jako rasie rzadkiej, ale występującej na Kresach Wschodnich oraz górach.

                                

                                         Alfred Wierusz-Kowalski (1848-1915)-Przy saniach (r.1885)

                                                                   (źródło:http://www.agraart.pl)                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                              

Jan Sztolzman (1920) pisze: „W Polsce istniała znakomita rasa gończych.  Były to psy dość duże podpalane; miały piękne łby z obwisłemmi faflami (skraje górnej wargi przy kącie ust). Odznaczały się doskonałym wiatrem i wytrzymałością w gonie. Na nieszczęście rasa ta zaginęła prawie zupełnie, choć jeszcze prze laty trzydziestu spotkałem na Litwie typowe okazy tej odmiany”.      

Włodzimierz Korsak (1922) pisze niejednoznacznie o występowaniu gończych. Z jednej strony stwierdza, że typ polskich gończych już zaginął. Jednak zauważa również, że : „Spotyka się różne typy gończych, mniej jednak zwykle między sobą się różniących, niż wyżły, zwłaszcza, że od dawna niema już w naszym kraju prawidłowej hodowli tych psów (…)”. Uważa, że w naszym kraju „przeważnie” spotyka  się  jedynie gończe „odmian mieszanych”  pochodzących od typu „gończego litewskiego": „Czarne podpalane o sierści grubej średniej długości. Budowa ciała krępa, kark mocny. Nagi krótki ogon wałkowaty, nie rzadko w obwarzanek zwinięty”. Dodaje też, że gończe zachowały się na Litwie i  Białorusi, choć i tam zaczynają być rzadkością.  Tekst ten interpretować można w ten sposób, że zachowały się na ziemiach dawnej
Rzeczypospolitej gończe, którymi polowano na wschodnich Kresach dawnej przedrozbiorowej Rzeczpospolitej  tj. na Litwie (dawne Księstwo Litewskie obejmowało również dzisiejszą Białoruś). Na terenach dawnej Korony (Polski) zachowały się „przeważnie” gończe „odmian mieszanych".

Wiesław Krawczyński w książce (1924) pisze: „Psy gończe używane niegdyś w Polsce niemal wyłącznie na grubego zwierza, to też mieliśmy podówczas czysto polską rasę, którą dzisiaj jeszcze w górach tu i ówdzie napotkać możemy”.      

Wydaje się, że gończe na terenach dzisiejszej Polski  były już na początku XX wieku rzadkim widokiem. Większe populacje zachowały się na Kresach II Rzeczpospolitej (rozległe puszcze litewskie), a zwłaszcza na terenach górskich – Bieszczady, Pieniny, Tatry, Beskidy (dawny zabór austriacki).  Na trudno dostępnych terenach dłużej utrzymały się miejscowe odmiany psów gończych. Sprawiły to, obok dobrej użytkowości naturalna separacja takich ziem - trudniejsza penetracja, docieranie nowinek, wolniejsza modernizacja. Świat taki żył w swoim tempie. Stworzył dobre, warunki dla przetrwania nieczęstego już na początku XX w. gończego, który w linii prostej stał się poprzednikiem dzisiejszego gończego polskiego.

             Polowanie zorganizowane przez właściciela Truskawca Rajmunda Jarosza (styczeń 1931 r.)  

 

    

  Polowanie na niedźwiedzie w nadleśnictwie Sołotwina, w lasach należących do hrabiego Adama Zdzisława Zamoyskiego (styczeń 1931 r.)

 

Współczesny gończy polski jest oparty głównie o populację, która przetrwała w górach. Psy te były raczej niższe, ewentualnie średniego wzrostu, krępe o mocnej kości, dostosowane do górskich warunków. Przetrwały ze względu na swoje walory użytkowe oraz ze względu na teren gdzie nimi polowano. Z pewnością krzyżowane je z kopovami.  Do naszych czasów nie zachował się nieco wyższy typ gończego, choć w jakieś mierze i jego geny zostały przekazane współczesnym gończym. Polowano nim na terenach nizinnych jeszcze pod koniec  XIX w. Musiała to być populacja dość liczna skoro jego zachowały się jej opisy. Wyższe gończe widać też na obrazach przedstawiających sceny z polowań. Szkoda, że nie przetrwały. Mielibyśmy analogiczną sytuację jaka występuje między niższym posokowcem bawarskim (wykorzystywany w górach) i wyższym hanowerskim (wykorzystywanym na nizinach). W Niemczech były jednak warunki do zadbania o oba typy posokowca.

Czasami da się w naszej rasie zauważyć psy zdecydowanie przerastające lub niedorastające do wzorca gończego polskiego choć zdecydowanie utrzymujące się w typie rasy. Być może odzywają się geny dawnych typów gończych występujących na ziemiach polskich. Szkoda, że do naszych czasów nie zachowały się inne typy rodzimych gończych. Nigdy już nie usłyszymy ich grania w kniei.

Przed miłośnikami gończego polskiego tymi stowarzyszonymi i niestowarzyszonymi, a zwłaszcza przed Związkiem Kynologicznym w Polsce stoją dwa zadania: doprowadzić do ostatecznego uznania naszego gończego przez FCI oraz przeprowadzić wszechstronne, pogłębione badania nad rasą. Pracy jest i będzie dużo. Oby za trzy lata, w roku 2016 nie było powodów do smutku. Miejmy wszyscy świadomość, że w naszych rękach jest chluba polskiej kynologii łowieckiej gończy polski. Pies, którego przodkowie polowali na naszych ziemiach od kilkuset lat. My myśliwi, przewodnicy również możemy przyczynić się do ostatecznego uznania rasy poprzez liczny udział w wystawach w kraju oraz po za granicami.

Z dumą prezentujmy naszego gończego polskiego.                                                                                                                        

                                                                                                                                Darz Bór!

                                                                                                                                Marek Kałka

                               

 

W cytowanych fragmentach została zachowana oryginalna pisownia.

Zdjęcia-Narodowe Archiwum Cyfrowe: http://www.audiovis.nac.gov.pl 

Obrazy:http://www.agraart.pl