Polish-English (Google Translate)Polnische-Deutsch (Google Translate)Polonais-Français (Google Translate)Польсько-Yкраїнського (Google Translate)Польска-беларускай (Google Translate)Lenkijos-Lietuvos (Google Translate)Poľsko-Slovenská (Google Translate)Lengyel-Magyar (Google Translate)

Węgry

CZYTELNIA » GP poza granicami » Węgry

Aktualna Sytuacja Gończego Polskiego w FCI. Konkursy pracy.     

("A gończy polski fajta aktuális helyzete az FCI-ben. Munkaversenyek")

 

W roku 2001 na Europejskiej Wystawie Psów Rasowych w Poznaniu dokonano zbiorowej prezentacji Gończego  Polskiego we wszystkich trzech rodzajach umaszczenia i były to psy, suki oraz szczenięta  w sumie kilkadziesiąt przedstawicieli rasy.

W roku 2006 na Wystawie Światowej również w Poznaniu podczas prezentacji rasy przedstawiciel Komisji Standardów FCI oficjalnie ogłosił tymczasową rejestrację Rasy Gończy polski. Z chwilą ogłoszenia tej rejestracji ZKwP ma dziesięć lat na przygotowanie dokumentacji o stanie hodowli gończego w Polsce. ZkwP musi do 2016 roku przedstawić wyprowadzonych  pięć linii hodowlanych, przedstawić wyniki badań oczu i w kierunku dysplazji. Posiadać dokumentację fotograficzną wybranych przedstawicieli we wszystkich typach umaszczenia na której to dokumentacji stwierdzić będzie można poziom wyrównania typu bez względu na umaszczenie. Należy również wykazać zainteresowanie rasą w innych krajach stowarzyszonych , ustalić wielkość populacji poza Polską. Przedstawić zainteresowanie rasą w środowisku myśliwych i możliwości sprawdzania predyspozycji użytkowych Polskiego Psa Myśliwskiego, jak oficjalnie brzmi nazwa GP w nomenklaturze FCI. Tak sytuacja wygląda w wielkim skrócie, aczkolwiek procedury te są w rzeczywistości długotrwałe i bardziej skomplikowane.

Trzeba jednak powiedzieć otwarcie, że Gończy Polski przetrwał dziejowe zawieruchy tylko dzięki swoim umiejętnościom łowieckim które zaskarbiły mu uznanie myśliwych umiejących docenić te cechy. Rasa powstawała w myśl najlepszej zasady w przypadku psów myśliwskich a mianowicie przez użytkowość do typu.

Możliwości rasy można najpełniej docenić w trudnych warunkach łowisk górskich gdzie gończy będący zdecydowanie lżejszy w typie od np. swego pobratymca Ogara polskiego jest nie do zastąpienia. Przychodzi na myśl podobna sytuacja posokowców gdzie Posokowiec Hanowerski reprezentuje typ tzw. nizinny i jego lżejszy kuzyn w górskim typie Posokowiec Bawarski.

Zarówno Ogary jak i Gończe Polskie w trakcie gonu posługują się głosem zwanym w gwarze myśliwskiej ,,graniem” wykorzystywać mogą myśliwi obecnie te umiejętności w polowaniach na dziki, ze względu na zakaz polowań Par force na zające i inną zwierzynę.

Obowiązujące w PZŁ w Polsce Regulaminy Konkursów Pracy Psów Myśliwskich, Dają możliwość sprawdzania predyspozycji myśliwskich GP dość ograniczoną.

Obowiązujące są konkursy dla psów dzikarzy, gdzie oceniana jest umiejętność pracy na farbie na otoku z opcjami pracy oszczekiwacza lub oznajmiacza. Ocenia się również zachowanie przy znalezionej zwierzynie. W zagrodzie dziczej o powierzchni nie mniejszej niż 2h-2,5h ocenia się czas znalezienia dzika oraz elementy pracy przy dziku odwagę pasję sposób atakowania oraz głoszenie dzika uchodzącego.

Konkursy Tropowców zaś to sprawdzenie umiejętności pracy na ścieżce tropowej  długości ok. 600 m.i ocenie podlegają podobne elementy jak w konkursach opisanych wyżej. Ścieżka tropowa jest zakładana od 8 do 16 godz. I musi leżeć przez noc. Dodatkowo psy poddawane są próbie tzw. Odłożenia, czyli pozostawania bez dozoru przez okres ok. 10 min. Przy czym w trakcie odłożenia wykonywane są dwa strzały z broni myśliwskiej. Oceniany pies może być odłożony luzem lub na uwięzi.
Konkursy te mają wyłącznie wylewaną farbę w ilości 0,25 l i nie są znakowane biegami dzika.

Jako rasy polskie na warunkach preferencyjnych  zarówno Ogary jak i Gończe Polskie mogą startować na próbach i konkursach tzw. ,,Małych Psów Myśliwskich „ czyli de facto konkursach pracy płochaczy. Konkursy te jednak cieszą się mniejszym zainteresowaniem od wyżej opisanych z uwagi na to że, większość właścicieli użytkuje GP na polowaniach na zwierzynę grubą, głównie dzika i co za tym idzie nie szkolą psów np. w aporcie czy włóczkach. Problemem bywa również wyeliminowanie u psa gończego chęci gonienia poderwanej zwierzyny.

GP jako doskonale ułożony pies myśliwski jest równocześnie doskonałym stróżem domostwa, wielkim przyjacielem dzieci i psem rodzinnym. Jednocześnie zdrowym i nie kłopotliwym w utrzymaniu średniej wielkości psem dobrze radzącym sobie w każdych warunkach.

GP należą do ras o wybitnym węchu, wielokrotnie dorównują swymi możliwościami dobrym posokowcom. Natomiast ich pasja łowiecka i doskonałe warunki motoryczne, mocna psychika oraz duża samodzielność czynią je znakomitymi psami do pracy w miocie. A wszystko to jeszcze dosmaczane jedynym w swoim rodzaju ,, GRANIEM OGARÓW”.     Zapraszamy naszych Węgierskich Przyjaciół na nasze konkursy dzikarzy i tropowców (informacje na stronie internetowej Polskiego Związku Łowieckiego - kliknij).

Darz Bór.

Marian Paweł Bocianowski- Przewodniczący Klubu Ogara Gończego Polskiego, sędzia pracy i eksterieru. Myśliwy (artykuł pokazał się w roku 2012 w węgierskim czasopiśmie myśliwskim „A Vadászkutya” pol. „Pies myśliwski”) 

 

 

Gończy polski - zabytek kultury narodowej.

(„Gończy Polski a nemzeti kultura kincse”)
 

Trudno dzisiaj odtworzyć drogi, jakimi psy gończe dotarły na ziemie polskie. Nasze wiadomości na ten temat opierają się głównie na skąpej literaturze średniowiecznej. Jest pewne, że psy gończe przybywały do Polski z Zachodu, głównie z Francji (psy św. Huberta i ich pochodne) oraz ze Wschodu (głównie gończe kostromskie). Gończe typu zachodniego były w większości pochodnymi psów św. Huberta. Charakteryzowały się ciężką, limfatyczną budową oraz z reguły były czarne podpalane - podpalanie było wyraźnie odgraniczone od czerni. Zdarzały się też psy o umaszczeniu łaciatym. Nie było wtedy pojęcia rasy tak jak obecnie. Głównie hodowano te psy ze względu na ich cechy użytkowe, a nie eksterier. Na zachodzie Europy używane one były do polowań par force, podczas których od psa wymagano dobrych chodów, wytrzymałości, donośnego, melodyjnego głosu oraz ciętości. Polowano wtedy z dużą liczbą psów, używając złaj liczących po kilkadziesiąt psów. Gdy psy zgubiły trop zwierza, do jego odszukiwania używano psów zwanych tropowcami, o wybitnym węchu i posługujących się dolnym wiatrem.

U nas typowe polowania par force nie były rozpowszechnione; zadaniem ogarów - bo tak w dawnej Polsce zwano psy gończe - było napędzanie zwierza pod lufy myśliwego. Wprawdzie czasami polowano z dużą liczbą psów, ale wymagano od nich dobrej pracy węchowej na tropie, wiernego, wytrwałego gonu oraz dźwięcznych, melodyjnych głosów. Psy dobierano tak, aby głosy o różnej tonacji tworzyły akord - mówiono, że ogary "grają". Granie ogarów oraz ich wytrwały, wierny gon stanowiły główny urok tego typu polowania.Przepięknie i bardzo realistycznie opisał polowanie z ogarami na niedżwiedzia Adam Mickiewicz  w epopeji „Pan Tadeusz” w księdze „Polowanie”. Ogary[psy gończe] w XIX wieku były bardzo popularne,niektórzy szlachcice posiadali wiele psów,stąd się wzięło powiedzenie”kto trzyma psiarnie-trwoni grosz marnie”.W tym okresie polowanie było ważną częścią życia szlachty. Obowiązywały wtedy surowe zasady- wolno było strzelać tylko zwierza gonionego przez psy. Miało to też praktyczne znaczenie, gdyż strzelanie do przypadkowo ruszonego zwierza psuło polowanie pod względem estetycznym - to tak, jakby podczas koncertu zabrzmiał fałszywy ton, a ponadto zbijało psy z tropu, dezorientowało je. Po kilku takich przypadkach psy zaczynały przerzucać się z tropu na trop, zamiast trzymać się wytrwale jednego. Wierność gonu oznaczała, że psy nie goniły przypadkowo ruszonego podczas gonu np. zająca, mimo że jego trop przecinał trop zająca gonionego. Nie zwracano wtedy uwagi na liczne pokoty - wszelkiej zwierzyny było dużo, więc siłą rzeczy efekty polowań były znakomite. Oczywiście, nasi przodkowie nie zawsze byli przepisowi, bo starali się w różny sposób ominąć normy regulujące polowanie. Np. przyjęte było, że zaczynano polować dopiero po skoszeniu żyta. Niektórzy więc kosili żyto jeszcze zielone, chociażby na jednym zagonie, aby móc zacząć polować z psami.

Gończe typu wschodniego były raczej lekkiej, suchej budowy, o sylwetce przypominającej wilka. Głowę miały suchą, bez luźnej skóry tak jak u gończych typu zachodniego. Uszy miały krótkie, trójkątne, naciągnięte do przodu, ledwo zakrywały oczy. Umaszczenie tych psów było czerwonorude lub z czaprakiem i podpalanie nie było wyraźnie odgraniczone od czerni.

Średniowieczna polska literatura kynologiczna jest raczej skąpa. Najwięcej wiedzy na temat ówczesnych psów myśliwskich można czerpać z opisów znanego rosyjskiego kynologa Sabaniejewa, który w swoim dziele "Sobaki ochotniczi... Borzyje i gonczije" wydanym w 1899 roku opisuje m.in. psy gończe występujące na terenie ówczesnej Polski. Na szczególną uwagę zasługuje polski ciężki gończy, który według Sabaniejewa lepiej zachował typ psów św. Huberta niż bloodhoundy. Autor zalicza tę rasę do gończych typu zachodniego i twierdzi, że psy te trafiły do Polski w XVI, a być może już w XV wieku. Sabaniejew opisuje kilka ras, a może raczej typów dawnych polskich ogarów, które różniły się wzrostem i budową, ale wszystkie były czarne podpalane i podpalanie było wyraźnie odgraniczone od czerni. Być może wszystkie one pochodziły od polskiego ciężkiego gończego i posiadały mniejszą lub większą domieszkę krwi innych psów gończych. Dzisiaj jest to już niemożliwe do odtworzenia. Pod koniec ubiegłego wieku ogary na ziemiach polskich były już rzadkością, mimo że były wysoko cenione, szczególnie ze względu na zalety użytkowe i urodę.

Dzisiejszy ogar polski i gończy polski z pewnością pochodzą od dawnych ogarów polskich. Gończy polski umaszczeniem podobny jest do gończych typu zachodniego, być może jest on bezpośrednim potomkiem dawnego polskiego ciężkiego gończego, do którego podobny jest również charakterem. Przetrwał on na terenie Polski południowej od Bieszczadów po Podhale i w ciągu wieków uległ zmianie do psa mocnej, ale zgrabnej budowy, przystosowanego do pracy w trudnym górskim terenie.

W Karpatach starzy myśliwi te psy nazywają ogarami, tak też je nazywał płk Józef Pawłusiewicz, który szczególnie zasłużył się w hodowli tej rasy. Po wojnie zebrał resztki psów gończych występujących w Bieszczadach i na południu Polski. Dzięki niemu pojawiły się one na powojennych wystawach. Dlatego gończe polskie jeszcze nie tak dawno zwano ogarami typu Pawłusiewicza. Był on zapalonym myśliwym i hodowcą. Duże znaczenie miał fakt, że był on pułkownikiem Wojska Polskiego, kierownikiem Zakładu Tresury Psów Służbowych w Sułkowicach, a więc posiadał znaczącą pozycję i co się z tym wiąże siłę przebicia. Po wojnie krytykowano wszystko, co wiązało się z dawną Polską szlachecką, a więc i polowania z ogarami, twierdząc, że tylko lordowie w Anglii tak polują. Pawłusiewicz przeciwstawiał się takiemu twierdzeniu, mówiąc: "Ja nie lord, ale polowałem i będę polował z ogarami". Ogary w typie hodowanym przez Pawłusiewicza były rejestrowane w Księdze Wstępnej, a następnie w Polskiej Księdze Rodowodowej, pod nazwą ogar polski. Na znaczku pocztowym "Ogar polski", wydanym przez Pocztę Polską w 1960 roku, miłośnicy tej rasy rozpoznaliby typowego gończego polskiego.

Pawłusiewicz dużo pisze o swoich ogarach w książce "Na dnie jeziora". Ciekawa rzecz, że pisząc o nich, nie widzi różnicy między ogarami występującymi w Karpatach na terenie Polski i na terenie Słowacji: "Więcej ogarów zachowało się w okolicach Zakopanego i na Słowacji". Być może kiedyś była to jedna rasa i kynolodzy czechosłowaccy wybierali do hodowli psy mniejsze, aby wyraźnie różniły się od naszych. Ogar słowacki (kopov) został zarejestrowany w FCI w 1963 roku, a ogar polski (ogar typu Kartawika) w 1966 roku. W.K. Lesiński pisze, że "dzięki przychylności ówczesnego Prezydenta Międzynarodowej Organizacji Kynologicznej FCI, generała inżyniera W. Ruzićki z Czechosłowacji, ogar polski (Braque polonais) miał możnych protektorów".

Zarejestrowanie ogara polskiego typu Kartawika w FCI zakończyło zupełnie niepotrzebny spór w polskim świecie kynologicznym o ogara polskiego. Zastanawiano się, który typ ogara bardziej przypomina dawnego ogara polskiego. Rejestrując ogary Kartawika określono który typ ogara jest preferowany w hodowli. Doprowadziło to do zaprzepaszczenia dotychczasowego dorobku hodowli ogarów typu Pawłusiewicza, gdyż po zatwierdzeniu w FCI ogarów typu Kartawika, psy w typie hodowanym przez Pawłusiewicza nie odpowiadały wzorcowi (nie mogły odpowiadać!) i z czasem były eliminowane z hodowli. Nieudane próby krzyżowania obu typów ogarów były dowodem, że są to dwie odrębne rasy o ustalonym genotypie.

Ogary typu Pawłusiewicza nadal były hodowane i użytkowane przede wszystkim w górach. Ale w związku z tym, że w tym czasie propagowano ogary typu Kartawika i na południu Polski istniało kilka hodowli ogarów w tym typie, doprowadzono do wymieszania obydwu ras i coraz rzadziej można było spotkać typowego ogara typu Pawłusiewicza. Nic dziwnego, skoro hodowcami obu ras byli przede wszystkim myśliwi, którzy nie zwracali uwagi ani na dokumentację hodowlaną, ani na eksterier, a przede wszystkim na cechy użytkowe. Jeszcze obecnie w górach można spotkać wiele mieszańców obu tych ras z domieszką krwi posokowców, kopovów itd., w zależności od fantazji "hodowców". W wyniku tego ogary typu Pawłusiewicza były coraz rzadsze i całe szczęście, że w 1982 roku, po przeszło 20 latach przerwy, znowu zaprezentowano w Warszawie kilkanaście psów tej rasy. Decyzją Plenum Zarządu Głównego ZKwP w 1983 roku otwarto odrębną Księgę Wstępną dla psów w typie hodowanym przez płk J. Pawłusiewicza i zatwierdzono dla nich nazwę Gończy Polski. Niestety, nastąpiło to już po śmierci Pawłusiewicza.

Pierwsze, rejestrowane w KW, to psy pochodzące z Bukowiny Tatrzańskiej: AMI I, JEEP oraz MERA, należąca do Ewy Danielskiej, i psy z niezarejestrowanej hodowli Jerzego Zwierzyńskiego. Pierwszy miot z metryczkami wyhodowała w 1983 roku Ewa Danielska pod przydomkiem z „Z Gorczańskiego Sioła” i psy z tego miotu, z imionami na literę F, dały początek następnym hodowlom. Np. FUGA z Gorczańskiego Sioła, w hodowli „Inny Świat” Dariusza Kołuckiego, dała potomstwo wykorzystywane następnie w hodowlach na Mazurach, w Warszawie, na Kujawach. Niestety, ten materiał nie był dostatecznie wykorzystany, a wiele psów w ogóle nie dało potomstwa.     Obecnie gończy polski jest najliczniej reprezentowaną rasą polską na wystawach i co mnie szczególnie cieszy-psy tej rasy bardzo często uczestniczą w konkursach użytkowości i zajmują czołowe lokaty na konkursach dzikarzy i tropowców. Gończy polski stał się psem popularnym wśród myśliwych a poprzez swoją urodę zyskał uznanie jako pies do towarzystwa i z  niejednego domatora zrobił zapalonego myśliwego. Mianowicie przeciętny posiadacz  gończego polskiego zauważywszy, że jego pies ma żyłkę do polowania i aby zrobić mu przyjemność, zaczął zabierać go do zagrody dziczej, czasami miał szczęście brać udział w polowaniu ze swoim psem jako naganiacz gdzie pies mógł się w pełni wykazać. Potem za namową znajomych brał udział w konkursach dzikarzy i tropowców, aż w końcu zapisywał się do Polskiego Związku Łowieckiego i stawał się myśliwym” całą gębą”. Takie przypadki świadczą o walorach użytkowych gończych polskich, które w łowiskach bogatych w zwierzynę grubą doskonale się sprawdzają jako tropowce i dzikarze.

Dużą zaletą gp jest wrodzona nieufność do obcych co sprawia, że są dobrymi stróżami. Nadają się więc do pracy z leśnikami i strażnikami łowieckimi. Niejednokrotnie spotyka się mocno zbudowane egzemplarze tej rasy, które samym swoim wyglądem budzą respekt .Gończe polskie silnie przywiązują się do swego pana i jego rodziny. Wszystkie te zalety spowodowały, że są najliczniejszą polską rasą. Ostatnio nawet odzywają się głosy, że ta popularność gp powoduje, że jakość populacji tej rasy spada. Ale dalsze losy  gp spoczywają w naszych rękach –hodowców. Należy dołożyć starań aby wyrównać pogłowie i utrzymać cechy użytkowe. Gończy polski jest już popularny wśród myśliwych[czyli moje marzenie się spełniło] i ma szansę stać się chlubą naszej kynologii łowieckiej i naszego łowiectwa. Możemy więc z czystym sumieniem powiedzieć, że nie zaprzepaściliśmy dorobku naszych przodków i dobrze dbamy o tę część kultury narodowej jaką są polskie  rasy psów myśliwskich.

Ja posiadam gończe polskie od 1985 roku a od 1987 je hoduję. Zawsze uważałem, że ważniejsze od eksterieru są cechy użytkowe, bo ma to być pies przede wszystkim dla myśliwego. Z mojej hodowli pod przydomkiem „Cnotliwy Nos” wyszło ponad 30 miotów, które dały początek innym hodowlom. Nadal hoduję moją ukochaną rasę i mam jeszcze wiele planów hodowlanych, gdyż jest jeszcze wiele do zrobienia aby wyrównać pogłowie gończego oraz utrwalić pożądane cechy. Chodzi mi nie tylko o psychikę i cechy użytkowe, ale również o eksterier-należy gończego utrzymać w dolnych i średnich granicach wzrostu przewidzianych we wzorcu oraz zwracać uwagę na mocną ale zgrabną budowę, gdyż te cechy eksterieru są ważne w pracy dzikarza oraz psa gończego.

Wojciech Machaj (artykuł pokazał się w roku 2012 w węgierskim czasopiśmie myśliwskim „A Vadászkutya” pol. „Pies myśliwski”)

 

 

 

Polowanie z gończym polskim.

(„Vadászat gończy polskival”)

 

Kultura łowiecka Środkowej Europy ma długie i bogate tradycje. Polowanie z psami nie tylko nobilitowalo, ale też było koniecznością w dużych kompleksach leśnych zwłaszcza we wschodniej części I Rzeczpospolitej (dzisiejsza zachodnia Białoruś, Litwa). Dobry myśliwski pies był zawsze wysoko ceniony. Zabiegano o to żeby w złai były psy o dużej pasji. Selekcja gończych była ostra. Jednym z kryterium przydatności do pracy w  łowisku było wytrwałość w gonie za uchodzącą zwierzyną. Tylko te psy, które  potrafiły  przez wiele godzin gonić umykającą zwierzynę głosząc ją, były uznawane za przydatne w kniei. W dawnej Polsce dbano nawet o taki dobór psów, by ich granie (głoszenie) dawało dźwięczne akordy, ciesząc uszy polujących. Takie gończe były ozdobą szlacheckich polowań.

Na terenach dawnej Rzeczpospolitej trudno mówić o ustalonej jednej rasie gończych. Należy raczej mówić o psach w gończym typie, zbliżonych do siebie pod względem wielkości, budowy ciała, długości włosa. Z tych psów wywodzi się gończy polski, który z pewnością jest spokrewniony z innymi gończymi Europy Środkowej. Widać wiele podobieństw do gończych łuku Karpat, Bałkanów. Podobne typy gończych spotykane były na  Litwie, Kurlandii (zachodnia część Łotwy). Trzeba pamiętać, że obszar państwa polskiego przed rozbiorami w XVIII w. obejmował ziemie od Morza Bałtyckiego po Rosję i Morze Czarne. Związki z ościenną szlachtą, szlaki handlowe z pewnością sprzyjały dolewaniu świeżej krwi do naszych gończych.

Nieco większym gończym był ogar znany dzisiaj pod nazwą ogar polski. Jego zadania w łowisku nie różniły się od mniejszych gończych. Był bardziej rozpowszechniony na terenach nizinnych. Głównie na Kresach-wschodnich terenach Polski, gdzie duże kompleksy leśne sprzyjały wykorzystaniu wytrwałego ogara.

Włodzimierz Korsak w swojej książce "Rok myśliwego" (rok 1922) podaje, że na terenie Polski do łowiectwa używano również gończych "niskich, grubych, czarnej maści, ogromnie ciętych i złych, używanych dawniej na niedźwiedzia i dziki". Niestety ten typ gończego nie przetrwał do naszych czasów choć z pewnością część swych genów przekazał gp.

Historycznie gończe były wykorzystywane do polowania na każdą niemal zwierzynę, którą miały wytropić i pędzić tak długo, aż wypchną ją na myśliwego. Jeżeli zwierzyna odchodziła miały za zadanie wytrwale ją głosić, naprowadzając łowcę. Z gończym polowano na: zające, lisy, rysie, dziki, sarny, łosie, jelenie, a nawet na niedźwiedzie.

Współcześnie gończy polski i ogar polski są wykorzystywane przede wszystkim jako dzikarze i tropowce i stawia się im podobne zadania.
Paradoksalnie pomimo, że gp do roku 1983 (wpisanie gp do Księgi Wstępnej) nie był uznawany jako odrębna rasa, ze względu na swoją pasję, ciętość, rozwagę, trafiał do rąk myśliwych i był rozmnażany pod kątem użytkowości. Nie wiele stracił z pasji swoich przodków. W tym samym czasie uznany op nie był chętnie widziany w łowiskach. Pierwszym powodem była niechęć komunistycznych władz do wszystkiego co kojarzyło się z Polską przedwojenną. Cenzura obejmowała nie tylko życie społeczne ale również ogary.

Zmieniło się też łowiectwo-coraz bardziej popularny stał się nagankowy system polowania na mniejszych obszarach leśnych. Polska utraciła swoje dawne wschodnie tereny bogate w rozległe, pierwotne puszcze, a ogary utraciły przestrzeń. W nowych lasach Zachodniej Polski nie mogły się już rozpędzić. Większość z nich trafiała w ręce osób nie zajmujących się myślistwem i z czasem została zaniedbana użytkowo. Od kilku lat sytuacja zaczyna się poprawiać. Coraz więcej ogarów pokazuje się na konkursach pracy i w łowiskach z bardzo dobrymi skutkami. Są wytrwałe w gonie, stworzone do polowania w grupie, inteligentne i spokojne.

Gończy polski zawsze był obecny w lasach. Nigdy nie przestał polować. Swoje przetrwanie zawdzięcza myśliwym, którzy pomimo tego, że formalnie nie był psem rasowym, bardzo chętnie korzystali z jego pracy w kniei. Prawdopodobnie gdyby nie doskonała pasja tej rasy dzisiaj nie byłoby już tego rodzimego gończego. Nikt nie byłby zainteresowany rozmnażaniem tych psów. Rasa ta przetrwała głównie na górzystym południu Polski (Beskidy, Podhale, Pieniny, Bieszczady).

Gończy polski jest psem odważnym, inteligentnym, roztropnym, chętnie uczącym się. Jest szybki w gonie, zwinny, wytrwale głoszący. Nieco niezależny, co wymusza od szczenięctwa ustalenia hierarchii co pomaga w pracy nad apelem (posłuszeństwo). Jako dzikarz powinien wykazać się prawidłowym atakowaniem dzika-nigdy od frontu, aby uniknąć cięcia. Powinien utrzymać kilkumetrowy dystans stale oszczekując dzika. Nie może puścić osaczonego zwierzęcia. Te umiejętności przydają się w trakcie dochodzenia postrzałka. Bardzo często po dojściu postrzałka Gp głosi ranne lub martwe zwierzę.              

Gończy bardzo często zatrzymuje próbującą uchodzić ranną zwierzynę, co umożliwia dojście myśliwemu i jej dostrzelenie. Zmniejsza to straty łowieckie i jest zgodne z etycznymi zasadami polowania.

Bliskim krewnym Gończego polskiego jest słowacki kopov. Pomimo podobieństwa w wyglądzie, znawcy użytkowości obu ras dostrzegają znaczne różnice pracy w lesie. Polski gończy  bardziej niż słowacki Kopov współpracuje z przewodnikiem. Jest mniej konfliktowy w relacjach z ludźmi i innymi psami. W domu niehałaśliwy. Na tropie pracuje z większym rozmysłem, bardziej systematycznie. Jako pies nieco większy lepiej sobie radzi w trudnym, podmokłym terenie z wykrotami, położoną drągowiną, wysokim śniegu.

Aby przygotować młodego gończego do pracy na dziku korzysta się w Polsce z dziczych zagród. Jest to teren leśny ogrodzony o powierzchni 1 hektara na którym przebywa od jednego do kilku dzików. Niespełna rocznego psa wpuszcza się do zagrody w obecności doświadczonego, opolowanego psa, który przyucza malucha do pracy  na dziku. Warto wtedy obserwować jak zachowuje się młody pies. Już wówczas można wywnioskować o jego przydatności w łowisku. Zanim jednak młody gończy spotka się z dzikiem koniecznie trzeba zapoznać go z pracą na farbie.

Praca na sfarbowanym tropie jest również specjalnością gończych. W trakcie pracy na otoku Gończy Polski pracuje spokojnie, zaznaczając nawet niewielkie ilości farby. Przy łożach (miejscach zalegania rannej zwierzyny) zatrzymuje się dłużej nawąchując ślad. Ostatnie kilkadziesiąt metrów może iść górnym wiatrem, namierzając ranną lub martwą zwierzynę. Może wówczas ścinać załamania lub prostować pętlę zaznaczoną przez trop uchodzącego dzika czy jelenia. Dobry tropowiec nie powinien mieć problemu ze sfarbowanym tropem o długości kilku kilometrów i tropie  16-18 godzinnym. Wybitne jednostki potrafią przejść do 5 km i na tropie ponad 24 godzinnym. Gończy jest w stanie podjąć trop na samych dziczych rapetach.

Gończy polski jest bardzo często wykorzystywany do polowań zbiorowych do pracy w miocie. Jego zadaniem jest wypchnięcie na linię myśliwych zwierzyny, będącej w danej partii lasu. Powinien pracować szybko, głęboko przed linią naganiaczy i szeroko omiatać teren. Gończy nie powinien przebywać w zasięgu wzroku podkładającego - taki pies albo nie ma pasji, albo jest przemęczony zbyt dużą ilością polowań. Wartościowy gończy to taki, który jest wydajny w ruchu, długo trzymający dzika, odpowiednim głosem go oznajmiając. Cenną umiejętnością jest nie przekraczanie granicy oddziału leśnego obstawionego przez myśliwych, respektowanie sarny i szybki powrót na miejsce zbiórek. Po zakończeniu polowania używany jest do poszukiwania postrzałków. Praktyka podpowiada, że do polowań zbiorowych wystarczy używać 2-3 opolowanych gończych. Być może w wyjątkowo dużych, ciężkich lub łączonych miotach można dodać jeszcze jednego psa.

Gończy polski od kilkuset lat służy polskim myśliwym. Stał się nie tylko wartościowym współpracownikiem, ale również przyjacielem w łowisku. Wspomaga wysiłki człowieka w utrzymaniu stanu populacji zwierzyny zgodnie z zasadami etyki łowieckiej oraz ekologii. Dla nas Polaków stanowi istotny i trwały element myśliwskiej tradycji.

Gończy polski występuje w trzech umaszczeniach: czarnym, czekoladowym i rudym. Pod względem użytkowości wszystkie te kolory są równoprawne, choć ze względu na zdecydowaną przewagę maści czarnej w łowiskach dominuje właśnie ten kolor. Autorzy tego artykułu są właścicielami psów czekoladowych i uczestniczyli w polowaniach gdzie podkładane były cztery psy czekoladowe. Rzadki to widok. Warto tu nadmienić, że Gończy Polski jako jedyny gończy na świecie występuje w umaszczeniu czekoladowym. Stanowi to powód dumy polskiej kynologii myśliwskiej.
 

Autorzy: Marek Kałka, Edward Hałdysz (artykuł pokazał się w roku 2012 w węgierskim czasopiśmie myśliwskim „A Vadászkutya” pol. „Pies myśliwski”)