Polish-English (Google Translate)Polnische-Deutsch (Google Translate)Polonais-Français (Google Translate)Польсько-Yкраїнського (Google Translate)Польска-беларускай (Google Translate)Lenkijos-Lietuvos (Google Translate)Poľsko-Slovenská (Google Translate)Lengyel-Magyar (Google Translate)

Sama rozkosz

W ŁOWISKU » GÓRALskie gawędy » Sama rozkosz

Sama rozkosz

Ledwo wstałem, położyłem dwie ścieżki tropowe dla młodych psów i zabrałem się za robotę. Dzwoni telefon. W słuchawce Adaś – kolega z koła. Wieczorem strzelał do dzika. Umawiamy się za 2  godziny. Zrobiłem 2 ścieżki, trochę apelu. Jadę 2 km. Na miejscu oglądam zestrzał – trochę jasnej farby, świeże ślady żerowania dzików, na pierwszym śniegu tego roku. Włączam Garmina i myślę sobie żebym tu nie spędził pół dnia… Podkładam Wilgę. Po nawąchaniu farby suka rusza i znika w młodniku. Obserwuję nawigację 50 – 100 – 150m … Zaczyna głosić. Nasłuchuję – po głosie wydaje mi się, że dzik ledwo żyje, a ja bez broni… Dobrze, że przynajmniej mam nóż, myślę – dam sobie radę. Dochodzę do miejsca, w którym głosi Wilga. Podchodzę – dzik zgasły dawno temu, wsunięty pod jodłę – dystans 320 metrów. I po robocie. Przychodzi Adaś. Gratulujemy sobie wzajemnie. Wszyscy zadowoleni, a suka patrzy na mnie z zadowoleniem i jakby pytała: „Tylko tyle?”. 

Edward Hałdysz