Polish-English (Google Translate)Polnische-Deutsch (Google Translate)Polonais-Français (Google Translate)Польсько-Yкраїнського (Google Translate)Польска-беларускай (Google Translate)Lenkijos-Lietuvos (Google Translate)Poľsko-Slovenská (Google Translate)Lengyel-Magyar (Google Translate)

Praca dolnym wiatrem sztuka, czy rzemiosło?

CZYTELNIA » Szkolenie » Praca dolnym wiatrem sztuka, czy rzemiosło?

Wstęp.

Rasie, która z pokolenia na pokolenie była związana z naszą kulturą łowiecką należy się większa uwaga ze strony jej właścicieli. Gończy Polski.  Musimy być świadomi jego użytkowości. Nie pozwólmy aby jedyną jego aktywnością był spacer wokół bloku, a od wielkiego dzwonu wypad na tereny podmiejskie. Ten artykuł ma Was  zachęcić  do pracy ze swoim psem. Spróbujcie. Nie pożałujecie. Wielu z nas spróbowało i nie żałujemy.

 

Gończy polski jest przede wszystkim dzikarzem, ale po odpowiednim przeszkoleniu może być niezłym tropowcem. Przejście kilkusetmetrowej sfarbowanej ścieżki nie powinno stanowić dla dobrze przygotowanego psa kłopotu. Tym bardziej, że na polowaniach z takimi sytuacjami się często spotykamy. Praktyka sugeruje aby dzikarz był przeszkolony do pracy na tropie. Taki pies nie tylko  pozwala zagospodarować tuszę, ratuje trofeum dla myśliwego, ale często pozwala uniknąć męczarni rannej zwierzynie co jest zgodne z etyką myśliwską. Dzikarz, który nie potrafi dojść farbującego dzika, który zaległ 100 m po strzale myśliwego, chluby przewodnikowi nie przysparza. Pamiętajmy, że od dzikarza możemy oczekiwać dobrej pracy na tropie. Jeżeli chcemy jednak wyszkolić  gończego polskiego na bardzo dobrego tropowca, wyłącznie do pracy na ścieżkach powinniśmy zapomnieć o używaniu go do polowań zbiorowych. Musi to też być osobnik  o cechach pozwalających osiągnąć wysoki poziom kultury pracy (o tym będzie poniżej).

 

Klasyczny dzikarz, czy  tropowiec muszą mieć pasję, ale przy szkoleniu tropowca trzeba włożyć o wiele więcej wysiłku aby cieszyć się z dobrych wyników (tropowiec naturszczyk trafia się rzadko). Jest to praca zespołowa stawiająca przed psem a zwłaszcza przewodnikiem większe szkoleniowe wyzwania.

 

Poprosiłem Ryszarda Staniaka o pomoc w napisaniu tego artykułu dla nas.  Jest myśliwym, właścicielem utytułowanego posokowca bawarskiego Toresa z Klanu Posokowców, który ma znakomite wyniki zarówno na konkursach jak i w łowisku. Był  uczestnikiem wielu konkursów takich jak: Konkurs Pracy Posokowców – KPP I, Próba Pracy na naturalnym postrzałku PP-II, Konkurs Czechy na niesfarbowanym tropie Pb-Ic, Zwycięzca Memoriału Ks. Gierszewskiego w 2010 roku.           

 

Tores ma za sobą ponad 100 prac na naturalnym postrzałku (80% skuteczności potwierdzona przez koła łowieckie). W roku 2012  praca psa na otoku wyniosła 19 km, a łączna waga odnalezionej zwierzyny to 1208 kg (sumaryczny czas pracy 23 godz.). Pies w zeszłym roku wykonał 31 prac, w tym 24 prace zakończone  skutecznym dojściem zwierzyny. Najdłuższa praca była na jeleniu postrzelonym w badyl i wynosiła 6 km. oraz kilkanaście prac ,,na świeżym tropie’’ podczas polowań zbiorowych.  Tores jest także Int.Ch. CIB, CIE, Ch.PL, SK, CZ, posiada też wiele innych tytułów wystawowych.

 

Ryszard pomagał w szkoleniu wielu przewodnikom gończych. Zna specyfikę rasy. Mawia, że dobrego przewodnika tropowca można poznać po ilości butów, które zużył pracując z psem na ścieżkach tropowych. Trudno się z tym nie zgodzić.

 

Zanim kupisz szczeniaka.

Każdy z nas chce aby jego pies był doskonały pod względem użytkowym.  Jak to sprawić? Jak szkolić, aby mieć satysfakcję z dobrze wykonanej pracy w łowisku? Zanim zdecydujemy się na zakup szczeniaka zastanówmy się, czy będziemy mogli poświęcić mu odpowiednio dużo czasu (15 godzin dziennie), czy mamy dostęp do „materiałów szkoleniowych”- skóry, rapety, farby (ją względnie może zastąpić świńska krew). Jeżeli nie, to starajmy się dojść do myśliwych, najlepiej psiarzy, którzy rozumieją problem szkolenia tropowca. Z pewnością pomogą. Warto też nawiązać współpracę z najbliższym kołem łowieckim -  pochodzić  jeden lub dwa  sezony w nagance. Łatwo wtedy skontaktować się z podkładaczami psów, myśliwymi, łowczym. Dzięki temu mamy zabezpieczone odpowiednie materiały do szkolenia, przychylność nemrodów oraz dostępność terenu gdzie będziemy szkolić psa. Przed zakupem szczeniaka przyszły właściciel powinien poświęcić sporo czasu na samoszkolenie. Źródłem wiedzy mogą być książki, artkuły w prasie myśliwskiej, internet (z tego zasobu należy korzystać ostrożnie). Wiedzy należy szukać u dobrych, doświadczonych  przewodników. Mają oni wiele do powiedzenia. Ich doświadczenie, wiedza na temat układania psa użytkowego jest bezcenna. Warto z nimi rozmawiać, długo rozmawiać. Sporo się dowiemy.

 

Kiedy już posiadamy zaplecze (wiedzę, kontakty, materiały szkoleniowe) musimy zdecydować się na hodowlę, z której będziemy chcieli nabyć szczeniaka. Warto dobrze i cierpliwie jej szukać. Powinna to być hodowla sprawdzona, o dobrej użytkowej renomie, potwierdzonej konkursami oraz dobrą pracą psów z niej pochodzących w łowisku. Z dużą ostrożnością podchodźcie do ogłoszeń dawanych przez hodowców-najczęściej są one mocno przerysowane aby przyciągnąć mało zorientowanych nabywców. Sprawdźcie do kogo trafiły mioty z poprzednich skojarzeń. Czy są głównie w rękach myśliwych, czy bezrobotnie przesiadują na kanapach. Zorientujcie się czy hodowla nastawiona jest na psy użytkowe, czy rodzice szczeniaków (względnie dziadkowie) są psami polującymi. Oczywiście nie ma gwarancji, że polujący rodzice dadzą dobre użytkowo szczeniaki, ale pasja ojca i matki została już sprawdzona w łowisku i zwiększa się szansa na dobre potomstwo. Hodowle nastawione na eksterier co prawda niewylkuczają możliwości znalezienia dobrego użytkowo gończego, ale szanse te są mniejsze niż w hodowlach tzw. użytkowych.

 

Szczeniak przybywa do domu.

Przewodnik i jego pies tropowiec muszą stanowić zgrany zespół . Ważny jest temperament  szczeniaka i charakter przewodnika. Zawsze lepsze wyniki będzie miał duet spokojny, zrównoważony. Jeżeli chcemy mieć gończego, z którego chcemy zrobić wyłącznie tropowca musimy już w chwili wyboru szczeniaka zwrócić uwagę na temperament malucha. Dlatego z miotu należy wybrać szczeniaka bez skrajnej chęci dominacji, ale nie bojaźliwego, wystraszonego. Do określenia charakteru pieska służą testy, które pozwalają w dużej mierze zobaczyć z jakim psem będziemy mieli do czynienia w przyszłości.  Należy też obserwować zachowanie się piesków w miocie. Sprawne oko  jest w stanie wychwycić zarówno „liderów” jak i „maruderów” (dobry przewodnik musi być dobrym obserwatorem).  7-8 tygodniowym szczeniakom zawsze warto przygotować kilka kroków włóczki. Każdego z upatrzonych maluchów z osobna obserwujemy czy wykazują zainteresowanie. Jeżeli piesek jest zaciekawiony zapachowym śladem, nie rozprasza się i nie zniechęca, podąża za nim to znaczy, że mamy dobry materiał na tropowca. Jest jeszcze jeden ważny aspekt nabycia szczeniaka-termin. Lepiej nabyć szczeniaka jesienią lub wczesną wiosną. Takiego szczeniaka można już przyuczać pod kątem sezonu polowań zbiorowych.

 

Kiedy szczeniak trafi do domu od początku pracujcie nad uczeniem czystości pieska. Niemal od razu  rozpocznijcie szkolenie apelu i wprawki do tropowania. Najpierw w formie zabaw, z biegiem czasu będzie ono bardziej wymagające. Warto i należy od  początku, dwa, trzy razy dziennie  ,,zrobić’’ kilkumetrową ścieżkę, wyłożoną  z  mięsnego przysmaku (dobre są gotowane serca, żołądki lub wątróbka z drobiu) . Nie wykładajcie ,,zachętek’’ twardych i suchych, które szczeniak musiałby gryźć (jak żona pozwoli zróbcie takie ćwiczenia w domu-jak nie pozwoli  zróbcie to kiedy nie będzie jej w mieszkaniu).  Po każdym takim ćwiczeniu trzeba przemyć podłogi ciepłą wodą. Będzie to zapewne docenione.

 

Pamiętajcie, że połową sukcesu jest systematyczność. Brak powtarzalności ćwiczeń jest poważnym zaniedbaniem. Zachowując zasadę systematyczności zobaczycie postęp w wynikach zachowań pieska. Chwalcie dobrą pracę, wykorzystując pochwałę słowną i głaskanie, a po dojściu do końca mini- ścieżki pobawcie się ze szczeniakiem. Szybciej i chętniej będzie się uczył i nabywał zaufania do swojego przewodnika. Nie stawiajcie  mu zbyt  wygórowanych zadań. Na trudniejsze ćwiczenia przyjdzie czas. Starajcie się zagospodarować czas swojemu pupilowi. Nawiązujcie z nim dobre relacje. W przyszłości w łowisku wam odpłaci. Cierpliwość, spokój i wyrozumiałość jest zwłaszcza na tym etapie bardzo potrzebna. Nie krzyczcie na szczeniaka, w żadnym wypadku nie bijcie. Jeżeli pies was zirytuje zróbcie sobie przerwę w pracy - nie przelewajcie złości na psa. Nie zaniedbujcie szeroko rozumianej socjalizacji psa. Musi zapoznać się zarówno z najbliższym otoczeniem jak i dalszym (np. ruch miejski, odgłosy miasta). Bardzo ważna jest socjalizacja z innymi psami. Warto zapisać naszego pieska  do „psiego przedszkola”. Tam oprócz stałej interakcji z właścicielem poznaje inne młode psy w zbliżonym wieku, uczy się psiego języka. Jeżeli nie macie takiej możliwości postarajcie się dołączyć do grupy psiarzy.  Dobrze socjalizowany pies przysparza mniej kłopotów, nie wprowadza „nerwowej atmosfery” . W rodzinach gdzie są dzieci należy pilnować aby młody pies nie stał się intensywnym podmiotem zabaw dziecięcych. Nie będzie to sprzyjało prawidłowemu ułożeniu psa. Dzieci nie rozumieją celowości i dydaktyki szkolenia i mogą łatwo zepsuć nasz wysiłek.

 

Szkolenie w terenie.

W wieku 4-5 miesięcy rozpoczyna się szkolenie w terenie. Jeżeli decydujemy się na przygotowanie psa do pracy w łowisku, szkolenie będzie wymagało większego od nas wysiłku oraz zapewnienia sobie materiałów szkoleniowych-dzicza farba, rapety, skóra, buty tropowe, laska tropowa. Szkolenie tylko pod konkurs obliguje nas jedynie do zdobycia dziczej farby (względnie świńskiej, wołowej krwi). Częstotliwość i długość zakładanych ścieżek wygląda podobnie.

 

Powinniśmy dobrze znać miejsca gdzie będziemy chcieli przyuczać naszego psa do pracy na tropie. Nie może być to teren przypadkowy. Pozwoli to przygotować różnej trudności ścieżki. Znajomość miejsc żerowania zwierzyny umożliwi nam wykorzystać jej tropy np. jako tropy zwodnicze. Na początku szkolenia w terenie nie można wybrać miejsc zbyt trudnych (duża ilość krzaków, rowów, wykrotów, teren podmokły). Z młodym psem najlepiej rozpocząć pracę na wykoszonej łące-ułatwia to pracę psu i obserwację jego zachowań przez właściciela. Należy też wybrać dobrą pogodę (dzień bezdeszczowy i niezbyt ciepły). Dobrze aby łąka była na uboczu – poza kręgiem zainteresowania innych psiarzy-młody tropowiec nie powinien mieć dodatkowych elementów rozpraszających. Pierwsza ścieżka nie powinna być zbyt długa. 30-40m będzie akurat. Na ścieżkę wylaną na suche podłoże wchodzimy po godzinie od przygotowania (większa wilgotność dłużej utrzymuje wyraźny zapach przewodnika). Co kilka kroków rozkładamy przysmaki-zachętki i przy nich kilka kropel farby wylewanej z plastikowej butelki. Na początkowym etapie można wykorzystać spryskiwacz do kwiatów-pokrywa mgiełką większą powierzchnię ziemi łatwiejszą do wychwycenia przez truflę pieska. Zachętki będą się dobrze psu kojarzyły z pierwszych ćwiczeń z domu. Teraz powinien zacząć kojarzyć je z zapachem farby (najlepiej dziczej ). Często maluchy same z siebie są zaciekawione zapachem farby i nawet bez przysmaków są w stanie dojść do końca krótkiej ścieżki. Zachętki mają wzmóc wolniejszą i dokładniejszą pracę (tzw. punktowanie) co w przyszłości pozwoli nam potwierdzać prawidłowy trop za ranną zwierzyną. Przysmaki uczą też przyszłego tropowca dobrych i pozytywnych skojarzeń. Na końcu powinna leżeć dzicza rapeta (lub skóra) i coś smacznego. Znacznie poprawi to skuteczność szkolenia. Oczywiście przed wejściem na ścieżkę ustalamy rytuał z nakładaniem obroży tropowej i otoku. Pies z czasem zrozumie, że rozpoczyna się praca. W trakcie pracy chwalimy młodego psa za dobrą pracę, zachęcamy do pracy. Z czasem kiedy dostrzeżemy trwałe postępy w zdobywaniu sprawności przez psa, warunki pracy można mu stopniowo utrudniać. Nie mogą to być komplikacje skokowe, a stopniowe aby nie zniechęcić psa do pracy. Polecamy założenie „dzienniczka zajęć” w którym będziemy zapisywać miejsce i warunki pracy, na czym pies pracował (włóczka, buty tropowe, farba, warunki pogodowe) długość pracy psa, nasze uwagi oraz wnioski.  Nie oceniamy psa i nie przyznajemy mu ocen lecz uważnie obserwujemy jego pracę, zachęcając spokojnym głosem do pracy zaś dobrą pracę nagradzamy dobrym słowem. Bądźmy wymagający dla siebie w dobrym przygotowaniu ścieżki.

 

Kiedy nasz szczeniak zaczyna sobie radzić podnosimy poprzeczkę. Ścieżki robimy nieco dłuższe, zaczynamy je wylewać w lesie. Oczywiście każdą taką ścieżkę zakładamy w innym terenie. Możemy też wprowadzać urozmaicenia-część ścieżki wylać farbą, a na części przeciągnąć rapetę, badyl jelenia. W szkoleniu wykorzystujmy farbę i rapety od tego samego osobnika. Węch psa jest doskonały. Nie mieszajmy psu zapachów różnych osobników. Farba w butelce od kilku osobników to jeden z częstych błędów niedoświadczonych przewodników. To ważne zwłaszcza jeżeli chcemy wyszkolić rzeczywiście dobrego tropowca, który będzie nam trzymał zapach osobniczy.  Od 4 do 5 miesiąca można pracować wg. schematu:

-ścieżka 1 - farba 50 ml. lub włóczka długość 40-50 metrów-idziemy po 1-2 godz.(od założenia),

-ścieżka 2 - jak wyżej idziemy po 2-4 godz.,

-ścieżka 3 - dublujemy ścieżkę 1,

-ścieżka 4 - idziemy wg ścieżki nr 2 i tak dalej na przemian, cierpliwie i co najważniejsze systematycznie. Przez okres 1,5 do 2 miesięcy zakładamy około 30-50 takich mini-ścieżek.

W odległości 5-10 metrów od końca ścieżki na której mamy rapetę którą zakładaliśmy ścieżkę lub skórę, wypuśćmy malca aby sam dochodził do końcówki. Ścieżki robimy na wprost bez załamań obserwując szczeniaka, ucząc się jego zachowań, ruchów, reakcji. Rozpoznanie mowy ciała psa będzie kluczowym elementem  naszych sukcesów w łowisku.  Inaczej będzie zachowywał się pies pracujący na ścieżce, a inaczej pies który dał się wyciągnąć ze ścieżki przez trop zwodniczy.

 

Po szóstym miesiącu przychodzi czas na poważniejsze wyzwania.  Ścieżki stopniowo wydłużamy. Na zestrzale (początek ścieżki) lejemy nieco więcej farby. To w celu aby pies dobrze przyswoił ślad zapachowy, którym chcemy aby podążał. Przy zestrzale widać różnice w szkoleniu tropowca do łowiska i konkursu. Psa „konkursowego” doprowadzamy do samego zestrzału i pokazujemy wprost miejsce które ma nawąchać. Pies „łowiskowy” powinien sam namierzyć zestrzał bez naszej pomocy (znajdowanie zestrzału podlega osobnemu szkoleniu).  Ma to praktyczne uzasadnienie. W łowisku często zdarza się, że nie można precyzyjnie wskazać miejsca trafienia zwierzyny. Nawet sam strzelający myśliwy tylko w przybliżeniu  może określić obszar gdzie przebiegał np. dzik który  przyjął kulę. Ponadto ranny dzik może farbować dopiero kilkadziesiąt metrów dalej. W takiej sytuacji dobry tropowiec musi sam znaleźć zestrzał. W trakcie ścieżki zaznaczamy dwa łoża- imitują one miejsca, gdzie zaległa ranna zwierzyna (wylewamy tu kilka kropel farby więcej). Jeżeli pies opanował ścieżki wylane na wprost wprowadzamy załamania, tropy powrotne, tropy zwodnicze. Zwierzyna ranna często zmienia kierunek, kluczy. Ścieżka przez  nas zakładana ma przypominać tę naturalną. Jako tropy zwodnicze możemy wykorzystać znane nam przejścia zwierzyny. Nie będzie błędem wejście psa na trop zwodniczy, ale powinien on po kilku metrach z powrotem wejść na właściwy trop. W innym przypadku sami psa naprowadźmy z powrotem na ścieżkę. Cierpliwość w tym elemencie jest bardzo ważna, niekiedy pies potrzebuje dosyć sporo czasu aby wejść z powrotem na trop.

Wszystkie ścieżki po szóstym m-cu zakładamy przy użyciu butów tropowych (szkolenie do łowiska), a w przypadku małej ilości rapet użyjmy laski tropowej. Upatrzmy sobie wcześniej z pięć sześć oddziałów w lesie w których założymy stałe ścieżki w ilości 5-6 szt. o różnym podłożu i długości. Wskazane jest aby ścieżki przebiegały przez dukty, rowy, łąki, krzaki, młodniki. Można początek ścieżki zacząć na łące a następnie trop wyprowadzić na las. Pies powinien uczyć się pracować w różnych warunkach terenowych.

 

Od 7-9 m-ca można pracować według schematu:

-ścieżka nr 1 - 400 m – 6-8 godz. po założenie-100 ml farby
-ścieżka nr 2 - 600 m – 6-8 godz. po założeniu-100 ml
-ścieżka nr 3 - 800 m  - 6-8 godz. po założeniu-150-200 ml
-ścieżka nr 4 - 1000 m -6-8 godz. po założeniu-150-200 ml

 

Następnie wracamy do :

400 m – 10-15 godz. po założenie-150 ml farby
600 m – j.w. po założeniu-150 ml
800 m  - j.w.  po założeniu-150-200 ml
1000 m – j.w. po założeniu-150-200 ml    

 

Dobrze aby ścieżki wylane ,,leżały’’ przez noc.                                                                                                       

Ilość ścieżek w tym okresie zależy od dostępu do materiałów oraz czasu który możemy poświęcić, dobrze by było jednak aby było to około 15-20 ścieżek. Praca psa w tym okresie jest bardzo intensywna i ciężka pamiętajmy aby zachowywać spokój i rozwagę. W późniejszym czasie, doświadczonym psom wystarczą 1, 2 ścieżki na tydzień oraz minimalna ilość farby. W przypadku psa pracującego intensywnie w łowisku ścieżki należy robić tylko w przestojach.

Warto na końcówce ścieżek do wyłożonej skóry dowiązać jakiś sznurek, przeciągnąć przez gałąź i po obwąchaniu skóry przez psa, poruszać skórą imitując ruch dzika. Zachęcajmy psa do szczekania. Nie pozwalajmy aby skórę narzynał. Pamiętajmy aby na skórze zostawiać zachętkę a psa wypuszczać z odległości 30-50 metrów od końca. Po dojściu psa do skóry odprowadźmy go na  jakieś 30-50 metrów i  wypuśćmy go ponownie. Pies powinien z zapałem wrócić do skóry i wykazać nią zainteresowanie (najlepiej jak ją oszczeka). Wtedy chwalimy i nagradzamy naszego pupila. Każda ścieżka musi być tak założona aby była ,,atrakcyjna’’ dla psa (inne rapety, farba, skóra).

Szkolenie prowadźmy wg postępów psa, jeśli ma trudności z dłuższymi tropami cofnijmy się na krótsze. Po każdej pracy psa pamiętajmy aby się pies zrelaksował poprzez zabawę.  Nie zapominamy o pojemniku z wodą. W ciepłe dni nie idźmy w okresie największego upału. Na ścieżki w lecie wychodzimy do godz. 10 rano lub po godz.19.

Nie wolno przemęczyć psa i zniechęcić  do pracy na ścieżkach.  Zostawmy swoje ambicje w domu. Nie denerwujmy się kiedy pies nie realizuje zadań idealnie.  Pies ma prawo do słabszego dnia. Nie ma możliwości, by progres naszego  psa był stały. Zazwyczaj postępy przedzielone są jakimś regresem. Wtedy trzeba na chwilę wrócić do ścieżek łatwiejszych, aby pies potrafił dobrze zrealizować zadanie, które przed nim stawiamy. Wyżej podane terminy są umowne. Jedne psy będą w stanie je zrealizować, inne będą potrzebowały dłuższego czasu. Dobrze i systematycznie szkolony gończy polski  może w wieku około roku bez większych problemów dojść postrzałka na dystansie kilkuset-tysiąca metrów. Ścieżka konkursowa 800 m na 250 ml. farby też nie powinna stanowić problemu. Po ukończeniu 9 m-ca oraz przepracowania cyklu szkoleniowego spokojnie możemy zgłosić udział psa na konkursie tropowców oraz przystąpić do pracy w łowisku.

Osobnemu szkoleniu podlega odłożenie, warowanie, gon, stanowienie, znajdowanie zestrzału, chodzenie za przewodnikiem w lesie, reakcje na gesty przewodnika.

 

W idealnej sytuacji jest przewodnik gończego, który jest również myśliwym. Dostępność dziczej farby, skóry, rapet to jeden z atutów. Przewodnik-myśliwy znając łowisko może wykorzystać weksle, ścieżki przemieszczających się dzików i zachęcać psa do tropienia. Może też pracować z psem na naturalnym postrzałku. Pracę z młodym psem należy rozpocząć na łatwiejszym postrzałku i w sytuacji kiedy jesteśmy pewni, że dzik  zgasł.  Można też, mając innego, doświadczonego tropowca przyuczać przy nim  młodego. Oczywiście samo naśladownictwo nie da nam wyszkolonego tropowca. Młody pies w pewnym momencie szkolenia musi mieć okazję do spotkania się z dzikiem. Na początku ze zgasłym np. na końcu ścieżki tropowej. W wieku 7/9 miesięcy powinien mieć kontakt z dzikiem w dziczej zagrodzie. Warto wpuścić z nim psa doświadczonego aby „młodzież” zobaczyła  pracę na dziku.

 

Na koniec kilka uwag związanych z zaznaczaniem ścieżki tropowej. Kierunek ścieżki  przewodnicy zaznaczają  na kilka sposobów: karteczkami, wstążkami  przypinanymi do drzew pinezkami lub spinaczem, kredą. Są to sposoby być może bardzo czytelne, uniemożliwiające zgubienie się, ale mają co najmniej dwie  wady. Zazwyczaj zaśmiecają las, ale co ważniejsze utrudniają obserwację pracy psa-oznakowanie takie robi się najczęściej na poziomie wzroku przewodnika. Tracimy wtedy z pola widzenia psa, którego powinniśmy bacznie obserwować (bardziej skupiamy się na szukaniu kartek na drzewach niż na pracy psa). Autorzy tekstu polecają ekologiczny i szybki sposób zaznaczania ścieżek-patyki stawiane pod kątem 45st. przy drzewach. Zestrzał, łoża, koniec ścieżki dwoma patykami opartymi po obu stronach pnia. Mniej doświadczony przewodnik powinien stawiać takie znakowanie co 10, 15 m.  Im mniej widocznych dla nas oznaczeń, tym lepiej dla psa, któremu nauczymy się ufać, a co najważniejsze nauczymy się jego stylu pracy i mowy ciała.

 

Pamiętajmy:

-szkolenie psa tylko na konkurs różni od szkolenia od psa pracującego w łowisku (dla „psa konkursowego” wystarczy na ścieżkach farba, krew świńska, wołowa)

-przygotowując psa do pracy w łowisku wykorzystujmy do szkolenia farbę, rapety, skórę z jednego, konkretnego dzika (na całej ścieżce jeden osobniczy zapach)

-chcąc szkolić gończego wyłącznie na tropowca zapomnijmy o puszczaniu psa luzem w lesie (spacery na 10-cio metrowej  lince aż do posłuszeństwa na gwizdek i chodzenia przy nodze, czasami trwa to do 2-go roku życia psa) oraz podkładaniu na  polowaniach zbiorowych,

-pamiętajmy o systematyczności w szkoleniu,

-nie przemęczajmy psa nadmierną ilością ścieżek-możecie tym zniechęcić go do pracy na ścieżkach,

-wierzmy w możliwości naszego psa, a nadmierne ambicje zostawmy w domu,

-dobrze przemyślana i przygotowana ścieżka tropowa  pomaga w dobrym wyszkoleniu naszego psa,

-praktyka w układaniu tropowca jest podstawą, a teoria istotnym uzupełnieniem wiedzy.

W zależności od Waszego zaangażowania, poświęcenia czasu dla psa, nadejdzie dzień, że razem z psem stanowić będziecie jedność a wymieniane spojrzenia, gesty, ruchy będą zrozumiane dla Was obojga.

 

Powyższy artkuł z pewnością nie wyczerpuje wszystkich aspektów szkolenia gończego na tropowca. Ale daje wyobrażenie jak to szkolenie powinno wyglądać. Oczywiście każdy praktyk ma swoje obserwacje, doświadczenie, na inne elementy będzie kładł nacisk.  Dlatego zachęcamy do brania udziału w warsztatach szkoleniowych, konkursach pracy organizowanych przez PZŁ. Polecamy kontakt z doświadczonymi przewodnikami, sędziami pracy. Zbierajcie różne doświadczenia i skutecznie je zastosujcie do swojego gończego.

Każdy gończy polski jest inny. Wymaga indywidualnej uwagi. Dużą umiejętnością jest zastosowanie takich metod szkoleniowych, które właśnie w tym danym przypadku pozwolą Wam odnieść sukces. Czy praca dolnym wiatrem jest sztuką, czy rzemiosłem…? Chyba każdy już wyrobił sobie zdanie.

 

Życzymy Wam dobrej i wytrwałej pracy ze swoim gończym. Do zobaczenia w łowisku.

 

                                                                                                                                     Darz Bór!

                                                                                                                                     Ryszard Staniak

                                                                                                                                     Marek Kałka