Polish-English (Google Translate)Polnische-Deutsch (Google Translate)Polonais-Français (Google Translate)Польсько-Yкраїнського (Google Translate)Польска-беларускай (Google Translate)Lenkijos-Lietuvos (Google Translate)Poľsko-Slovenská (Google Translate)Lengyel-Magyar (Google Translate)

O tym jak Stefan Trocinko o lesie nauczał...

DLA DZIECI I ... NIE TYLKO » Przygody leśniczego Stefana Trocinko i jego psa Naleśnika » O tym jak Stefan Trocinko o lesie nauczał...


 

Naleśnik wył i drapał w drzwi od kuchni od godziny. Stefan Trocinko zamknął się w niej już o świcie i w szale gastronomicznym strasznie w niej hałasował.
Wtem drzwi się otworzyły i do kancelarii wpadł leśniczy z wielką tacą kanapek z lokalnego chleba na zakwasie. „No Naleśnik, dzisiaj przyjmiemy ich na bogatości! Przedszkole „Wesoła łączka” będzie o 9-tej”.
Trocinko cały tydzień przygotowywał się do tego przyjazdu. Wysprzątane podwórze, słoma w kurniku zamieciona, kury na baczność, rejestrator wypolerowany, plakat BRACI FIGOFAGOT schowany, koszula mundurowa wykrochmalona. Oprócz tego każda książka w bibliotece kancelarii ponownie przeczytana, Głosy Lasu przejrzane a strona Rysia-Erysia i blog leśniczego przerobiony na wszelkie sposoby. „W tym roku niczym mnie nie zagną!” powiedział pod nosem Trocinko „Nawet jak spytają gdzie jest słonko kiedy śpi”…
Stanął przed oknem, zaczął kręcić wąsa i zamyślił się na dłuższą chwilę. Ciszę przerwał odgłos zatrzymującego się autokaru i wrzawa wysypujących się na podwórze dzieci.


„Małe człowieki! Już są!” krzyknął Trocinko, chwycił raportówkę i polar i wybiegł. Po podwórku biegały WSZĘDZIE rozbawione przedszkolaki i gdzieś tam po środku mignęła chuda pani nauczycielka. „Witam!!!! Jak się cieszę że znów Was widzę, moi mili! Kto ma ochotę na małą leśną przygodę?” przywitał dzieci leśniczy.
Mały tłum zatrzymał się i podbiegł do Stefana. „Dzień-do-bryyyyyyyyyy” krzyknęły dzieci. I jak zaczarowane pomaszerowały za rączki za Stefanem na pobliską ścieżkę edukacyjną nad „Goździkowe Bagno” I zaczęło się.
„a czy pan liczy drzewa?”
„czy każdy lis to chytrusek?”
„czy dzik jest naprawdę zły?”
„czy niedźwiedź wchodzi na drzewo?”
„czy dżdżownica ma oczy?”
„a dlaczego ślimak ma tylko jedną nogę?”
„a dlaczego krecik robi kopiec?”
„czy każda pszczółka to Maja?”
„czy mogę pocałować żabkę w łapkę?”
„czemu igły nie spadają z choinki?”
"a gdzie gęś ma uszy?"
„a czy muminki też przychodzą pod paśnik?”
„czy ryś to kot? A można go trzymać w domu?”
„a czy mogę pogłaskać Naleśnika?”
„a dlaczego ten pies ma takie krótkie łapki?”
„a czy Pan je dużo szczypiorku? bo jest pan taki cały zielony…”
Trocinko dwoił się i troił, ocierał pot z czoła, ale żadnego pytania nie pozostawił bez odpowiedzi.
Dalsza część wycieczki odbywała się w sali edukacyjnej przy kancelarii Trocinki. Jest tam makieta ze zwierzętami, wystawa budek lęgowych i całe mnóstwo pluszowych ptaków, które wydają prawdziwe odgłosy. Jeden z maluchów oglądając ścianę z jelenimi wieńcami krzyknął: „A co to za trąbka?”
„To sygnałówka- taka na polowanie” odpowiedział Trocinko.
„A jak się z niej strzela?”
„Nie, ona do grania jest . Gdy strzeli się zwierzynę, wygrywa się na sygnałówce odpowiednią melodię. Coś jak hejnał z wieży mariackiej”
„A co to jest zwierza mariacka?”
I tak mijała Trocince godzina za godziną. Stefan częstował dzieci orzechami, pohukiwał jak sowa, pochrumkiwał jak dzik, tarzał się po podłodze udając węża i wydawał z siebie bliżej nie określone odgłosy, które miały imitować lisa, ale do końca nie wiadomo. No bo kto wie jak odzywa się lis? Gdzieniegdzie mignął mu jego jamnik, który co i rusz rzucał się na plecy przed kolejną grupką maluchów, z wyraźną psią miną mówiącą „Karmcie mnie i drapcie po brzuchu!!!”.
Dzieci przymierzały kaski BHP, mierzyły się w pasie klupą i nabijały młotkiem do cechowania na całym płocie ogrodu czarne logo Lasów Państwowych ….
I baaaardzo im się podobało!

„Panie leśniczy, cudowna wycieczka! Dzieci są zachwycone!” podeszła do Stefana nauczycielka „Jak zwykle został Pan ich bohaterem” .
„Zachwycony to najbardziej jest Naleśnik. Mam wrażenie jest szerszy niż dłuższy” zaśmiał się Trocinko.
„Wy u mnie jesteście zawsze mile widziani. Z przyjemnością przyjmiemy Was z Naleśnikiem znowu!”
„Ach, wyśmienicie!” odpowiedziała nauczycielka „ Tylko następnym razem trochę Panu pomogę z tym poczęstunkiem” dodała już ściszonym głosem „nie wszystkie przedszkolaki przepadają za kanapkami z salcesonem”….

 

Autor Magda Stępińska, Nadleśnictwo Celestynów:

https://www.facebook.com/pages/NADLE%C5%9ANICTWO-CELESTYN%C3%93W/244465562338280

Stefan Trocinko do zdjęcia pozował Pani Magdzie Stępińskiej