Polish-English (Google Translate)Polnische-Deutsch (Google Translate)Polonais-Français (Google Translate)Польсько-Yкраїнського (Google Translate)Польска-беларускай (Google Translate)Lenkijos-Lietuvos (Google Translate)Poľsko-Slovenská (Google Translate)Lengyel-Magyar (Google Translate)

O tym jak Stefan Trocinko gumowce spisywał

DLA DZIECI I ... NIE TYLKO » Przygody leśniczego Stefana Trocinko i jego psa Naleśnika » O tym jak Stefan Trocinko gumowce spisywał

 


 

Stefan Trocinko nerwowo kręcił się przed kancelarią. Szpadle, kostury, wiadra, kaski- pól leśniczówki wywkleczonej na środek podwórka. Wszystko naszykowane do corocznej inwentaryzacji leśnictwa. Stefan nie lubi jej strasznie, bo trwa wieki, trzeba potem sprzątać przez trzy dni i nigdy nie wiadomo co liczyć na sztuki, a co jako komplet.... w dodatku co roku mu coś ginie i potem musi się tłumaczyć w biurze.... Teraz czekał na kolegę z sąsiedniej leśniczowki, który w tym roku został wyznaczony jako kontroler spisowy. Zawsze jest tak, że inwentaryzację przeprowadzają leśniczowie sobie na wzajem- ale to przynajmniej okazja żeby się spotkać i pogadać z kumplem.

"Czołem Stefan!!!!"- krzyknął pękaty, niski leśniczy, który właśnie wysiadł z kremowego trabanta. "Przyjechałbym wcześniej, ale w biurze tłum okrutny!! Wszyscy się spisują, liczą krzesła, telefony, czajniki. Pół biura przeszukuje szafy, bo straż leśna nie może doliczyć się gumowych pałek....Zanim dostałem druki spisowe pomagałem przy zliczaniu kajdanek. I poszło by szybciej gdyby chłopaki z technicznego dla żartów nie skuli nimi głównego księgowego, tuż przed tym jak się okazało, że kajdanki są przeznaczone do likwidacji, bo kluczyki zaginęły. To jak, jedziemy w teren?". "No Cześć Zbychu! Jedźmy od razu" odkrzyknął Stefan i zamknął drzwi od leśniczówki. Naleśnik nawet nie pytał o zdanie a od razu pognał do trabanta i usadowił się na przednim siedzeniu. "O, moja ulubiona szczotka w nadleśnictwie!" ucieszył się Zbyszek na widok psa "Jak tam Naleśnik? Ciebie też dziś spiszemy? To ile w tym roku rąk dziabnąłeś, co? A nogę naszego szefa też? Nie, tej chyba nie, bo skoro Stefan wciąż pracuje, znaczy, że Nadleśniczy cały i zdrowy" zażartował Zbyszek i odpalił trabanta.

Kilka minut później dojechali do pierwszej mygły z dłużycami. Na czole każdej z nich widniał nabity czerwony znacznik z indywidualnym numerem. "Dobra Stefan. No to do dzieła. Dużo masz tego drewna na stanie?" "Czy dużo? Norma. Na dzień dzisiejszy 382 sztuki i kilkanaście stosów" Odpowiedział Stefan rozwijając.....papier toaletowy? Nie... to wydruk z rejestratora, a dokładiej lista magazynowa, gdzie każda sztuka drukowana jest osobno jedna pod drugą i dlatego dokument długi na półtora metra........
"Rany Stefan!!!! Do jutra będziemy to liczyć!!! Aleś Ty się namachał tą cechówką!! Każdy numer tak nabić! Pokaż biceps! Jak tak dalej pójdzie, to nam się we framugę nie zmieścisz, nic dziwnego, że ludzie potem mówią, że leśnik to tylko drzewa liczy" śmiał się Zbyszek. Chichrał się i Trocinko, ale inwentaryzację trzeba było zacząć. Każda sztuka, numer po numerze sprawdzali, odhaczali. Jedna za dużo- będzie źle. Jednej zabraknie- jeszcze gorzej. Stefan zawsze wszystko miał jak spod igły, ale wiadomo nerwy są zawsze. A bo jak coś ukradli w nocy? Leśniczy odpowiada za drewno, więc jeśli czegoś nie będzie, będą kłopoty.

Sprawdzenie drewna zajęło im kilka godzin. Zmęczeni, zziajani, głodni wrócili do kancelarii na drugą część inwentaryzacji. Wcale nie lepszą, bo Stefan na swoim stanie ma całą izbę edukacyjną, więc policzyć trzeba mikroskopy, książki, pluszane ptaszki, gabloty z owadami, a do tego w tym całym bałaganie kręcił się Naleśnik, który co i rusz domagał się czochrania, albo salcesonu, co tylko przeszkadzało w spisie... Liczą. Sprawdzają strona za stroną, zagryzając kanapkami, a końca góry sprzętu nie widać....tarcze "lizaki", taśmy, pieczątki... "Drążki do fikołków? Stefan, przyznaj się...czy ja o czymś nie wiem? co Ty robisz po godzinach?" wygłupiał się Zbyszek. "Fikam na ścieżce zdrowia jak widzisz" odpowiedział Trocinko. "W zeszłym roku dopisali mi taką na stan. Zrobili ją dla turystów. Mam jeszcze ławeczkę do brzuszków. Poczekaj jak zaczniemy spisywać sprzęt ppoż. Chcesz przymierzyć kombinezon OP1?" wymądrzał się Stefan. W końcu przyszła pora na izbę edukacyjną. I nadeszła chwila, której Stefan się obawiał najbardziej. Znowu czegoś brakowało. Gdzie się podział gumowy kumak nizinny z kompletu gadów Polski? O zgrozo!!!! Nie może niczego zabraknąć! Przecież był tu jeszcze wczoraj! Panika.

Stefan rzucił się między pudła z zabawkami dydaktycznymi. Drewniane węże, papierowe motyle, plastelinowe grzybki pofrunęły w górę. "Jak rany Julek!!!! Jak się nie znajdzie, szef urwie mi głowę!!!!" panikował Stefan. W końcu Trocinko wpadł do kancelarii. Ostatnia deska ratunku. Może tu? Ostatnio nim podpierałem drzwi, żeby się nie zamykały....."myślał w głowie Trocinko i wtem, znajome żółte plamy mignęły mu spod biurka, prosto z posłania Naleśnika. Stefan wyciągnął ostrożnie zmemłaną kulkę podobną zupełnie do niczego, choć z brzuchem kumaka nizinnego. "No Stefek, w pocałuj żabkę w łapkę to Ty chyba już nie zagrasz" roześmiał się Zbyszek. Trocinko rzeczywiście trzymał w ręku zaginionego gumowego kumaka, tyle, że z obgryzionymi łapkami i z wygryzioną dziurą na miejscu lewego oka... "Naleśnik!!!!!!! do mnie!" wrzasnął wściekły leśniczy! "Znowu to samo?? w zeszłym roku odgryzłeś pluszowemu bażantowi głowę!! Jeszcze jeden taki numer a sam wypcham Cię i postawię jako eksponat w izbie edukacyjnej!" Ale na Naleśniku te groźby nie zrobiły chyba wrażenia, bo z miną pełną dezaprobaty, właśnie podniósł tylnią łapę i ostentacyjnie obsikał gumowce Stefana stojące na ganku. Jedne z sześciu par czekających w kolejce na spis... "Oj, to będzie naprawdę dłuuuuugi dzień" westchnął Stefan.....

 

Autor Magda Stępińska, Nadleśnictwo Celestynów:

https://www.facebook.com/pages/NADLE%C5%9ANICTWO-CELESTYN%C3%93W/244465562338280

Stefan Trocinko do zdjęcia pozował Pani Magdzie Stępińskiej