Polish-English (Google Translate)Polnische-Deutsch (Google Translate)Polonais-Français (Google Translate)Польсько-Yкраїнського (Google Translate)Польска-беларускай (Google Translate)Lenkijos-Lietuvos (Google Translate)Poľsko-Slovenská (Google Translate)Lengyel-Magyar (Google Translate)

GPS dla psa myśliwskiego

W ŁOWISKU » Bezpieczeństwo psa » GPS dla psa myśliwskiego

CZY WARTO KUPIĆ GARMINA?

Parę lat temu przyjechał do mnie szwedzki myśliwy po psa i pokazał mi urządzenie do śledzenia psów w czasie polowania – GARMIN. To było cudo – wszystko było widać jak na dłoni – odległość, dystans, kierunek, prędkość i wiele innych parametrów. Spytałem chłopa „Ile to kosztuje?” – „1000€” usłyszałem. Stwierdziłem wtedy, że to bardzo drogo, a Iwan natychmiast odpowiedział – „A wiesz ile kosztuje zakup, wyżywienie, opieka weterynaryjna i wyszkolenie psa do wieku dorosłego?”. Jak to kiedyś policzyłem z prezesem to kilka razy więcej niż wartość urządzenia.

Przed rozpoczęciem sezonu łowieckiego 2013/14 przymierzałem się do zakupu Garmina Astro 320 z obrożą DC50. Ale jak się ma hardą żonę góralkę (tak dla zmyłki ma słodkie imię Ilonka), to nie takie łatwe. Na jednej z ostatnich zbiorówek podkładałem w „moim” kole Słonka – Jaworzno w Rycerce Górnej, w wybornej kompanii. Zaczęliśmy od „Zbójnicoka” – dużego, ciężkiego miotu na stokach Jaworzyny. W miocie były jelenie, a psy pracowały wybornie. Mimo to strzału nie było – no bo  jak obstawić tak duży miot w 12 strzelb. Następnie pędziliśmy tzw. „Górne Piekiełko” na wysokości 900m n.p.m–miot długi do 1km, szeroki  od 100 do 800m – po warstwicy. Początek „łatwy” – potem to już tylko gorzej. Spotkaliśmy jelenie, które pognały w dół miotu, gdzie niestety nie było obstawionych stanowisk. Moja suka Gawra jeszcze nie wróciła, gdy Bruno zaczął głosić coś niepewnie  w młodniku niżej. Kiedy podchodziłem do zagajnika, pies wycisnął dziki na dwie strony i pognał za pojedynkiem w dół miotu. Po dłuższej chwili Bruno wrócił i ruszyliśmy dalej do przodu. Nie minęło kilka minut, kiedy usłyszałem jak Bruno znów zaczął głosić – tym razem jednak jakoś „dziwnie”. Nie miałem daleko – jakieś 50m, ale terem bardzo utrudniał dojście – strome zbocze, nad źródłem „Niedźwiedziego Potoku”,  w gęstym młodniku po trzebieży wczesnej. Gawra dołączyła i zaczęła grać, doszedłem na parę metrów, gdy nagle zakotłowało się. Coś szarego mignęło mi w gęstwinie, po czym psy zaczęły cisnąć zwierza w górę stoku,  w stronę  linii myśliwych, w kierunku polsko- słowackiej granicy na Kikuli. Gawra i Bruno oddalały się, granie było coraz słabsze. Strzałów brak. Po chwili suka wróciła sama, dziwnie wystraszona. Skończyliśmy miot. Pytałem myśliwych czy coś widzieli. Kolega mówił, że psy przeszły obok niego na 20m głosząc, ale nie widział ich dokładnie, ponieważ przyszła gęsta mgła. Psy były dobrze oznakowane – miały kamizelki i dzwonki na szyi. Czekaliśmy na Bruna. Dziwne mi się to  wydawało, że nie wracał – przecież przez 1,5 sezonu nigdy się nie zgubił…

Co się naszukałem to nie będę pisać, bo papieru braknie. Po dwóch dniach nasypało śniegu. Kolega Staszek objeździł swoim skuterem całą okolicę i widział tylko wilcze ślady. Zadzwoniłem do miejscowego leśniczego i opowiedziałem całą historię. „Oszalałeś tam psy puszczać?! Tam wilki ciągle siedzą!!!” – usłyszałem.

Po tym zdarzeniu zaraz kupiłem Garmina Astro z obrożą DC50 i ubiegły sezon dokończyłem szczęśliwie. Garmin nie zagwarantuje Wam bezpieczeństwa psa na polowaniu, ale daje spokój ducha, (że jak co, to jest szansa na pomoc) że nawet w najgorszej sytuacji istnieje szansa na pomoc. Parametry techniczne znajdziecie na stronie www.garmin.com. Co do zasięgu – u mnie w górach zasięg można utracić po 200-300m, gdy pies jest za grzbietem góry, jednak na szczycie łapiemy go ponownie. W czasie polowania na nizinach w grubym lesie, gęstym podszycie z jasnym i gęstym poszyciu zasięg traci się czasami chwilowo. Na wyświetlaczu w opcji DOG widać w jakiej odległości i kierunku od nas znajduje się pies oraz czy jest w ruchu, czy też zagania zwierza (zatrzymuje się). W opcji MAPA widać pozycję psa. Na mapie mamy zaznaczone wszystkie drogi, poziomice, rzeki, pola i nazwy miejscowości.

Często podkładam psy w nieznanym terenie. Przed pędzeniem pokazuję prowadzącemu polowanie mapę i pytam o obszar miotu i wszystko wiem. Garmin jest też przydatny przy dochodzeniu postrzałków, szczególnie w trudnym terenie górskim, w pobliżu rzek oraz w czasie silnego wiatru – gdy psa nie słychać jak głosi zwierza. W tym sezonie dzięki Astro 320 uratowałem 2 postrzelone sztuki. Na jednym z polowań, w jednym z miotów napotkaliśmy dziki. Padło wtedy kilka strzałów, ale same pudła. Po skończeniu pędzenia czekaliśmy na psy, które jednak długo nie wracały. Na ekranie Garmina psy były w odległości 700m ode mnie, dystans się zmieniał +/- 30m. Po pół godzinie wróciły. Uznałem z kolegą Marcinem, że warto to sprawdzić.  Na miejscu dostrzeliliśmy 35kg dzika. Koledzy myśliwi nie mogli się nadziwić. Jedno jest pewne, że gdyby nie Garmin  zwierz długo by się męczył.

Astro doskonale przydaje się również do szkolenia psów do pracy na farbie jako oznajmiacze.

Koledzy i Koleżanki polecam zakup Astro 320 (i obroży DC50) lub też wersji Alfa z opcją teletaktu.

 

                                                                                                                        Góral - Edward Hałdysz – HEJ!